Discussion:
W Moskwie o jedną Pesę mniej
(Wiadomość utworzona zbyt dawno temu. Odpowiedź niemożliwa.)
lukk
2016-05-09 06:53:53 UTC
Permalink
Tam to się dobrze bawią:


--
pzdr
lukk
Marsjanin
2016-05-10 20:14:38 UTC
Permalink
Post by lukk
http://youtu.be/e0xzgVIxBBs
Czemu ten tramwaj się właściwie cofał na pełnej kurwie? o_O
--
Pozdrawiam,
Marsjanin
ACMM-033
2016-05-10 22:27:10 UTC
Permalink
Post by Marsjanin
Post by lukk
http://youtu.be/e0xzgVIxBBs
Czemu ten tramwaj się właściwie cofał na pełnej kurwie? o_O
Może mu się
компютер powiesił?



A z tego, co zobaczyłem, to wygląda, że ruski tram nieco bardziej ucierpiał,
czy to może tylko (auto)sugestia?
--
Wyindywidualizowaliśmy się
z rozentuzjazmowanego tłumu
prestidigitatorów.
Marsjanin
2016-05-12 21:31:15 UTC
Permalink
Może mu się компютер powiesił?
Razem z kompiutrem musiałby się zawiesić motorniczy. Zasłabnąć, albo coś.
Bo awaryjnego hamowania ani odłączenia napięcia ani śladu.
A z tego, co zobaczyłem, to wygląda, że ruski tram nieco bardziej
ucierpiał, czy to może tylko (auto)sugestia?
Może dlatego, że lżejszy wagon.

Za to zapewne Pesa pójdzie na złom a tamtego się wyprostuje i jeszcze
pojeździ. :)
--
Pozdrawiam,
Marsjanin
ACMM-033
2016-05-13 13:08:47 UTC
Permalink
Post by Marsjanin
Może mu się компютер powiesił?
Razem z kompiutrem musiałby się zawiesić motorniczy. Zasłabnąć, albo coś.
No, np. i to miałem na myśli, stąd ruska czcionka.
Post by Marsjanin
Bo awaryjnego hamowania ani odłączenia napięcia ani śladu.
Ano.
Post by Marsjanin
A z tego, co zobaczyłem, to wygląda, że ruski tram nieco bardziej
ucierpiał, czy to może tylko (auto)sugestia?
Może dlatego, że lżejszy wagon.
I konstrukcja mniej usztywniona...?
Post by Marsjanin
Za to zapewne Pesa pójdzie na złom a tamtego się wyprostuje i jeszcze
pojeździ. :)
Od Niemców coś kupią, tram, co tylko emerytów do kościoła woził i na działkę
(cuś na wzór bytomskiego 38), ichni MZK płakał, jak sprzedawał... :))
Hmm... tylko czy ich tam w Rosji stać na zezłomowanie Pesy? Może opierdzielą
Ukrainie, w ramach "bratniej pomocy"?
... no bo tak mi się skojarzyło z autami "nigdy nie bitymi", funkielnówkami
"nigdy nie śmiganymi", co to dziadek Helmut z żoną Helgą do kościoła
jeździli i płakali, gdy sprzedawali... a w rzeczywistości wiadomo, składaki,
które potrafiły się na pół rozpaść w trakcie jazdy... Przyznam się, że się
tego trochę obawiam. Chociaż u nas w Wawie to też trochę bitych wyprostowano
i woziły ludków... A... może tę Pesę do Pjongjangu opylą Kimowi i będą mieć
taki "superacki" tramwaj z kraju, o którym raczej wrogo nie mówią...? :P
Tylko czy poradzi sobie z

od 5:00 - ptg...?
--
Wyindywidualizowaliśmy się
z rozentuzjazmowanego tłumu
prestidigitatorów.
Grzexs
2016-05-17 18:45:04 UTC
Permalink
Post by ACMM-033
Post by Marsjanin
Za to zapewne Pesa pójdzie na złom a tamtego się wyprostuje i jeszcze
pojeździ. :)
Od Niemców coś kupią, tram, co tylko emerytów do kościoła woził i na
działkę (cuś na wzór bytomskiego 38), ichni MZK płakał, jak
sprzedawał... :))
Hmm... tylko czy ich tam w Rosji stać na zezłomowanie Pesy? Może
opierdzielą Ukrainie, w ramach "bratniej pomocy"?
U ruskich szerokie tory i skrajnia inna. Nie kupią.
--
Grzexs
ACMM-033
2016-05-17 20:06:28 UTC
Permalink
Post by Grzexs
Post by ACMM-033
Hmm... tylko czy ich tam w Rosji stać na zezłomowanie Pesy? Może
opierdzielą Ukrainie, w ramach "bratniej pomocy"?
U ruskich szerokie tory i skrajnia inna. Nie kupią.
Poza tym, czy Ukraina by chciała, choćby najlepsze, najpiękniejsze, ale z
.ru, w końcu obecnie to wróg najgorszy... Ale zostawmy politykę.
--
Wyindywidualizowaliśmy się
z rozentuzjazmowanego tłumu
prestidigitatorów.
Marsjanin
2016-05-17 22:11:46 UTC
Permalink
Post by ACMM-033
No, np. i to miałem na myśli, stąd ruska czcionka.
Zawiesiłem się i ja – skąd w tym truchle komputer… :)
Post by ACMM-033
Post by Marsjanin
Może dlatego, że lżejszy wagon.
I konstrukcja mniej usztywniona...?
A wiesz, ile dzwonów ma już za sobą?
Post by ACMM-033
Hmm... tylko czy ich tam w Rosji stać na zezłomowanie Pesy?
Rosję stać na wszystko. W takiej skali zwłaszcza.
Post by ACMM-033
Może opierdzielą Ukrainie, w ramach "bratniej pomocy"? […] A... może
tę Pesę do Pjongjangu opylą Kimowi i będą mieć taki "superacki"
tramwaj z kraju, o którym raczej wrogo nie mówią...? :P Tylko czy
poradzi sobie z http://youtu.be/mE94qqLKGRY od
5:00 - ptg...?
Tak właśnie myślałem, Ukraina to nie za bardzo brat teraz, a Kim się
ucieszy. Co to filmu – Pesa patykiem nie umie machać?
--
Pozdrawiam,
Marsjanin
ACMM-033
2016-05-18 09:43:13 UTC
Permalink
Post by Marsjanin
Post by ACMM-033
No, np. i to miałem na myśli, stąd ruska czcionka.
Zawiesiłem się i ja – skąd w tym truchle komputer… :)
No właśnie, ten niuans mi towarzyszył :)
Post by Marsjanin
Post by ACMM-033
Post by Marsjanin
Może dlatego, że lżejszy wagon.
I konstrukcja mniej usztywniona...?
A wiesz, ile dzwonów ma już za sobą?
Ja bym nawet był skory zapytać - który nie dzwonił jeszcze?
Post by Marsjanin
Post by ACMM-033
Hmm... tylko czy ich tam w Rosji stać na zezłomowanie Pesy?
Rosję stać na wszystko. W takiej skali zwłaszcza.
To muszą mieć dochód PKB, czy jak mu tam, tak minimum ze 3.5 raza większy
niż my, bo tyleż razy więcej ich jest, choć nawet by do księżyca nie
dosięgnęli, gdyby jeden na drugim stanął... Tyle, że kraj niezmiernie
rozległy. Ale ludków ledwie 140 melona coś.
Post by Marsjanin
Post by ACMM-033
Może opierdzielą Ukrainie, w ramach "bratniej pomocy"? […] A... może
tę Pesę do Pjongjangu opylą Kimowi i będą mieć taki "superacki"
tramwaj z kraju, o którym raczej wrogo nie mówią...? :P Tylko czy
poradzi sobie z http://youtu.be/mE94qqLKGRY od
5:00 - ptg...?
Tak właśnie myślałem, Ukraina to nie za bardzo brat teraz, a Kim się
Brat - stąd cudzysłów. Pod pozorem "myśmy bracia", sprzedadzą im tak
naprawdę chuk wie co. Powiedzmy, że sprzedali by słoiczek włoskiej Nutelli,
ale po kryjomu domieszkując go środkiem na sraczkę, a później rozpukując się
ze śmiechu z tego powodu.
Post by Marsjanin
ucieszy. Co to filmu – Pesa patykiem nie umie machać?
No, jeśli nie umie, to Kim nie weźmie, bo tam u niego tramwaje wachlują
badylami, aż wiater wieje... Wystarczy w YT wrzucić "tram pyongyang" (swoją
drogą, warto pooglądać).
--
Wyindywidualizowaliśmy się
z rozentuzjazmowanego tłumu
prestidigitatorów.
Marsjanin
2016-05-18 22:08:30 UTC
Permalink
Post by Marsjanin
Post by ACMM-033
Hmm... tylko czy ich tam w Rosji stać na zezłomowanie Pesy?
Rosję stać na wszystko. W takiej skali zwłaszcza.
To muszą mieć dochód PKB, czy jak mu tam, tak minimum ze 3.5 raza
większy niż my, […]
E, dochód PKB przy jednym tramwaju na pokaz nieważny. Rosja gotowa
pokazać światu, że kupiła na próbę straszny bubel, którego nie warto
naprawiać i trzeba po dzwonie złomować. :D
Brat - stąd cudzysłów. Pod pozorem "myśmy bracia", sprzedadzą im tak
naprawdę chuk wie co.
Tyle, że nie wiadomo, czy Ukraina będzie chciała brać… Oni tego szrotu
mają chyba pod dostatkiem.

Już całkiem poważnie – za jakieś 5 lat może w Poznaniu wpadną na
pomysł sprzedania im całkiem niezłych bryczek po taniości – moderusów
Alfa. Jak na przerobioną stopiątkę, ten tramwaj jest całkiem niezły…
Niestety, choćby producent się nie wiem jak nie zarzekał, że ze
starego wagonu brał tylko belki grzbietowe – to nadal jest stopiątka.
No, jeśli nie umie, to Kim nie weźmie, bo tam u niego tramwaje
wachlują badylami, aż wiater wieje... Wystarczy w YT wrzucić "tram
pyongyang" (swoją drogą, warto pooglądać).
Widziałem, widziałem. Do końca nikt nie wie, co jest tego powodem.
Nierówno wisząca trakcja? Być może na każdym skrzyżowaniu coś innego…
--
Pozdrawiam,
Marsjanin
ACMM-033
2016-05-19 00:05:43 UTC
Permalink
Post by Marsjanin
To muszą mieć dochód PKB, czy jak mu tam, tak minimum ze 3.5 raza
większy niż my, […]
E, dochód PKB przy jednym tramwaju na pokaz nieważny. Rosja gotowa
Prawda to.
Post by Marsjanin
pokazać światu, że kupiła na próbę straszny bubel, którego nie warto
naprawiać i trzeba po dzwonie złomować. :D
Przy takim nastawieniu do reszty świata, to najdrobniejszy pyłek bliźniemu w
oku wypomną, a niezależnie jaki kafar im w oku się zagnieździ, nie zauważą.
To już chyba lepiej było tę... czy w ogóle, Pesę, zrobić i opylić Ukrainie.
Albo od razu, dorobić wachlarz... no, wachlowanie kijem... i opierdzielić
prosto do Kima. Oni biedniawi i głupotą by się wykazali, jeśli cokolwiek by
dzwonili, jak Rosjanie. Niby starają się jakoś to utrzymać, ale to jednak
koszt i dzwon by wydzwonił kasę na nowy pojazd, a to strata.
Post by Marsjanin
Brat - stąd cudzysłów. Pod pozorem "myśmy bracia", sprzedadzą im tak
naprawdę chuk wie co.
Tyle, że nie wiadomo, czy Ukraina będzie chciała brać… Oni tego szrotu
mają chyba pod dostatkiem.
Przypomniał mi się dowcip, jak reporter zaczepia jakiegoś szejka, który
bardzo chwali naszych handlowców za zdolność przekonywania, ale przeprasza,
że już musi kończyć, bo właśnie pogranicznicy odprawiają mu nabytą setkę par
nart... To jakby Starszy Brat zbajerował Młodszego Brata, to kto go wie?
Choć Kim też nie kupi ot tak od razu, bo oni ZTCP, mają dwie linie (czy może
systemy?) torów po 1435mm i jeden 1000, może jakby wózki wymienić... ale co
ze skrajnią?
Hmm... ja tak jakoś chętniej bym sprzedał nasze tramy Kimowi, byle zapłacił,
niż Wołodii, który choć też zapłacił, ale widać, że nie szanuje pracy tych,
co ten (i inne tramy) zrobili. Nawet chyba Kim nie jest takim idiotą, by tak
luzacko podchodzić do posiadanych zasobów. Szkoda, bo Rosjanie, to fajni
ludkowie, tylko
ot, co...
Post by Marsjanin
Już całkiem poważnie – za jakieś 5 lat może w Poznaniu wpadną na
pomysł sprzedania im całkiem niezłych bryczek po taniości – moderusów
Alfa. Jak na przerobioną stopiątkę, ten tramwaj jest całkiem niezły…
Niestety, choćby producent się nie wiem jak nie zarzekał, że ze
starego wagonu brał tylko belki grzbietowe – to nadal jest stopiątka.
No... a w Łodzi? Czy tam nie zrobi się z tego jednak osiemsettrójka? :)
Post by Marsjanin
No, jeśli nie umie, to Kim nie weźmie, bo tam u niego tramwaje
wachlują badylami, aż wiater wieje... Wystarczy w YT wrzucić "tram
pyongyang" (swoją drogą, warto pooglądać).
Widziałem, widziałem. Do końca nikt nie wie, co jest tego powodem.
Nierówno wisząca trakcja? Być może na każdym skrzyżowaniu coś innego…
Jednak bym stawiał na trakcję, wisi tak luźno, że przypuszczam, że jest zbyt
duże ryzyko, iż gdyby nie machnął kijem, to mogło by mu spaść obok kija i
tenże by mógł zerwać trakcję. Trochę sobie myślałem, czy oni tak nie robią
na przykład przestawiania zwrotnic prądem, lub bez prądu, ale jakoś nie
dopatrzyłem się takich urządzeń. Ale najbardziej mi tu pasuje zabezpieczanie
się w ten sposób przed ryzykiem zerwania druta w razie jego ześlizgnięcia
się z kija. Zobaczcie na wieczorne filmy, jak w niektórych miejscach
solidnie iskrzy z trakcji, jak jedzie tramwaj... Nawet na prostych
odcinkach. Aż muszę popatrzeć, czy oni znają takie rozwiązanie, jak naciąg
trakcji... chyba, że mają chu^Hałową miedź, która się rozciąga, więc naciąg
na niewiele by się zdał...?
--
Wyindywidualizowaliśmy się
z rozentuzjazmowanego tłumu
prestidigitatorów.
Marsjanin
2016-05-19 22:57:45 UTC
Permalink
Post by ACMM-033
No... a w Łodzi? Czy tam nie zrobi się z tego jednak osiemsettrójka? :)
Osiemsetpiątka. :) 803N to były wąskotorowe 102Na. Nie wiedzieć czemu.
Bo 102N na wąskim to były 802N. Ktoś chyba miał w tamtych latach kaca
nad dokumentacją.
Post by ACMM-033
Trochę sobie myślałem, czy oni tak nie robią na przykład
przestawiania zwrotnic prądem, lub bez prądu, ale jakoś nie
dopatrzyłem się takich urządzeń.
To by było z poborem lub bez (na „luzie”), jak dawniej u nas. Brak
kija na drucie raczej niewiele by zmieniał. Raczej masz (czy może,
mamy) rację z tą zaniedbaną siecią.

Ale i u nas nie brakło kozaków. http://gg.gg/415sr
--
Pozdrawiam,
Marsjanin
ACMM-033
2016-05-20 00:42:39 UTC
Permalink
Post by Marsjanin
Post by ACMM-033
No... a w Łodzi? Czy tam nie zrobi się z tego jednak osiemsettrójka? :)
Osiemsetpiątka. :) 803N to były wąskotorowe 102Na. Nie wiedzieć czemu.
Ach, noszqrna, osiemsetki mi się pokićkały - cóż, przeciążenie sensoryczne,
czy jak to zwą... Faktycznie, osiemsetpiątka :)
Post by Marsjanin
Bo 102N na wąskim to były 802N. Ktoś chyba miał w tamtych latach kaca
nad dokumentacją.
Albo mu się literki "nie mieścili", bądź "gryźli się" z czymś i musieli coś
wymyślić, żeby... a w rzopu... łeb mi ma jeszcze trochę posłużyć... O...
albo za łatwo było, więc koniecznie trzeba było sobie utrudnić.
Do stodwójek mam szczególny sentyment, nawet większy, niż do parówek,
którymi po prostu się jeździło, póki były. A stodwójką, w Krakowie, właśnie
głównie stodwójką, jeździłem DO BABCI (lub od niej, jeśli tam była
miejscówka, ale potem się wracało...). Dzieciakiem jeszcze byłem i dziwiłem
się, co zrobiono mu, temu tramwaju, że on taki dziwny pośrodku (bazą do
porównania oczywiście była parówa). Ale najważniejszy był cel podróży, a z
tym nierozerwalnie wiąże się stodwója, których spore ilości, uroczo pędziły
chyba pełnym gazem po Mogilskiej, wydając charakterystyczny hałas "du-du
du-du, du-du du-du, du-du du-du" chyba na łączeniach szyn. Środkiem nocy
rzecz jasna :) Dodatkowo niektóre z akompaniamentem przekładni napędowej
:)))
Najmilsza dla mnie kołysanka :)) Dużo bym dał, żeby choć jeden raz jeszcze
tak nockę tam spędzić!
Post by Marsjanin
Post by ACMM-033
Trochę sobie myślałem, czy oni tak nie robią na przykład
przestawiania zwrotnic prądem, lub bez prądu, ale jakoś nie
dopatrzyłem się takich urządzeń.
To by było z poborem lub bez (na „luzie”), jak dawniej u nas. Brak
No, kojarzę temat, tam zdaje mi się był opornik, który był zapięty między
przewód jezdny, gdy tram wjechał na sanki, wykrywany był ten fakt, a
uzależniając od wywołanego zgodnie z prawem Oma spadku napięcia, ustawiało
zwrotnicę... Skoryguj... nie pamiętam, czy sam fakt wjazdu (a nie prąd/bez
prądu, bo to jestem w stanie sobie wyobrazić) był wykrywany przez te
"sanki", choćby po to, by zwrotki nie przełożyło pod składem, czy to
bardziej w okolicy samych szyn... Inaczej znów mógłby się jakiś tram we
własną dupę pocałować.
Post by Marsjanin
kija na drucie raczej niewiele by zmieniał. Raczej masz (czy może,
mamy) rację z tą zaniedbaną siecią.
No, na tym dużym placu, to niespecjalnie miał cokolwiek do przestawiania,
więc jednak sieć ledwo dysząca.
Post by Marsjanin
Ale i u nas nie brakło kozaków. http://gg.gg/415sr
Za lat przed stanem wojennym, powiedzmy, druga połowa 70., widziałem taki
incyden...cik... Warszawa, jakiś przystanek, czy przejście dla pieszych,
czasy, gdy tylko parówy, nawet chyba sporo solówek, choć nie pamiętam, czy
to była solówka. Kojarzyłem już, jak wygląda dobry ptg, więc z mety
zajarzyłem, że ów napotkany dobry już nie był. Motorman próbował to chyba
ściągnąć, aby się jakoś ułożyło, potem puścić, by mógł jechać. Proby jazdy
kończyły się obfitymi fajerwerkami z powodu słabego styku. Parę minut się
tak pieprzył, aż chyba się wku...wnerwił i z takim zdeformowanym jakos się
poturlał dalej, oczywiście, wyjątkowo obficie iskrząc efektami świetlnymi.
Nie pamiętam, czy to solówka, czy dwuskład, w każdym razie tram odjechał o
własnych siłach. Tak mi się przypadek spod linku skojarzył, umiem nawet
opisać wygląd deformacji, choć minęło ok. 40 lat. JTZ - wyobraźmy sobie
klasyczny ptg, w formie rombu. Bierzemy ślizgacz, ciągniemy do tyłu. Romb
niemal sie prostuje, a sam ślizgacz odchyla, więc styk jest daleko gorszy.
PTG tak zostaje, motorman bezskutecznie próbuje to uładzić, w końcu
znerwiony wsiada i powoli odjeżdza. Ewidentnie coś pękło i "nie trzyma
pionu". Z perspektywy tego linku, ciekawi mnie dziś, jak sobie właśnie
poradził na skrzyżowaniach, bo nie wiem, czy był w stanie wachlować kijem w
odpowiednich momentach. Chyba nawet z ludźmi pojechał, na szczęście, kij nie
był pod włos. I jeszcze mi pamięć usiłuje podpowiedzieć, ze motorman mógł
nie być sam, chyba, że mu próbował pomóc inny... ale na pewno odjechał bez
wspomagania.
--
Wyindywidualizowaliśmy się
z rozentuzjazmowanego tłumu
prestidigitatorów.
Marsjanin
2016-05-23 21:44:31 UTC
Permalink
Dzieciakiem jeszcze byłem i dziwiłem się, co zrobiono mu, temu
tramwaju, że on taki dziwny pośrodku (bazą do porównania oczywiście
była parówa).
A dla mnie z kolei, jak czasem pojechałem do dalszej rodziny w
Warszawie (z Poznania), zawsze dziwem były parówki – jak to tak, bez
przegubu? :)
z tym nierozerwalnie wiąże się stodwója, których spore ilości,
uroczo pędziły chyba pełnym gazem po Mogilskiej, wydając
charakterystyczny hałas "du-du du-du, du-du du-du, du-du du-du"
chyba na łączeniach szyn.
To parówki i stopiątki (akwaria) mogły tak stukać. Stodwójki tylko
"du-du du-du du-du, du-du du-du du-du". :) Biorąc pod uwagę luźne
blachy wokół przegubu, często słyszało się "du-du brzęk-brzęk du-du".
:-D
Środkiem nocy rzecz jasna :) Dodatkowo niektóre z akompaniamentem
przekładni napędowej :))) Najmilsza dla mnie kołysanka :)) Dużo bym
dał, żeby choć jeden raz jeszcze tak nockę tam spędzić!
No widzisz. Było przyjechać w zeszły weekend na Noc Muzeów do Poznania
(była tydzień po warszawskiej): http://gg.gg/41a0h – wóz #71 jeździł
właśnie nocą.
Skoryguj... nie pamiętam, czy sam fakt wjazdu (a nie prąd/bez prądu,
bo to jestem w stanie sobie wyobrazić) był wykrywany przez te
"sanki"
Uuu. Niestety – takiej wiedzy nie mam…
Chyba nawet z ludźmi pojechał, na szczęście, kij nie był pod włos. I
jeszcze mi pamięć usiłuje podpowiedzieć, ze motorman mógł nie być
sam, chyba, że mu próbował pomóc inny... ale na pewno odjechał bez
wspomagania.
W tamtych czasach (których jednak pamiętać nie mogę) o wspomaganie
było ciężko, BHP też leżało i kwiczało, a gospodarka próbowała dać
radę… Schyłek „tych czasów” pamiętam, znaczy lata 80… Teraz, jak jest
wstrzymanie to koniec, bez nadzoru ruchu to tramwaj z niedomkniętymi
drzwiami nawet nie pojedzie do szopy. Inna rzecz, że NR jest na
miejscu natychmiast.
--
Pozdrawiam,
Marsjanin
ACMM-033
2016-05-23 22:52:37 UTC
Permalink
Post by Marsjanin
Dzieciakiem jeszcze byłem i dziwiłem się, co zrobiono mu, temu
tramwaju, że on taki dziwny pośrodku (bazą do porównania oczywiście
była parówa).
A dla mnie z kolei, jak czasem pojechałem do dalszej rodziny w
Warszawie (z Poznania), zawsze dziwem były parówki – jak to tak, bez
przegubu? :)
No właśnie, sam widzisz :)
Post by Marsjanin
z tym nierozerwalnie wiąże się stodwója, których spore ilości,
uroczo pędziły chyba pełnym gazem po Mogilskiej, wydając
charakterystyczny hałas "du-du du-du, du-du du-du, du-du du-du"
chyba na łączeniach szyn.
To parówki i stopiątki (akwaria) mogły tak stukać. Stodwójki tylko
"du-du du-du du-du, du-du du-du du-du". :) Biorąc pod uwagę luźne
blachy wokół przegubu, często słyszało się "du-du brzęk-brzęk du-du".
:-D
A pewnie i tak, ale możliwości zweryfikowania nie było, a i ilość "du-du"
mogła mi się nieco zatrzeć, hłe hłe :)
Post by Marsjanin
Środkiem nocy rzecz jasna :) Dodatkowo niektóre z akompaniamentem
przekładni napędowej :))) Najmilsza dla mnie kołysanka :)) Dużo bym
dał, żeby choć jeden raz jeszcze tak nockę tam spędzić!
No widzisz. Było przyjechać w zeszły weekend na Noc Muzeów do Poznania
(była tydzień po warszawskiej): http://gg.gg/41a0h – wóz #71 jeździł
właśnie nocą.
Heh... i ukołysało by mnie do snu... Cholera, może rzeczywiście trzeba było?
:D Tylko minęło by sie to z celem przejażdżki, a nagrać to na dyktafon, to
już nie to, co słuchać tego na żywo.
Post by Marsjanin
Skoryguj... nie pamiętam, czy sam fakt wjazdu (a nie prąd/bez prądu,
bo to jestem w stanie sobie wyobrazić) był wykrywany przez te
"sanki"
Uuu. Niestety – takiej wiedzy nie mam…
Spoko, nie pali się. Muszę wenę złapać i pogapię się trochę na filmiki to
prezentujące, spróbuję coś wymyślić.
Post by Marsjanin
Chyba nawet z ludźmi pojechał, na szczęście, kij nie był pod włos. I
jeszcze mi pamięć usiłuje podpowiedzieć, ze motorman mógł nie być
sam, chyba, że mu próbował pomóc inny... ale na pewno odjechał bez
wspomagania.
W tamtych czasach (których jednak pamiętać nie mogę) o wspomaganie
było ciężko, BHP też leżało i kwiczało, a gospodarka próbowała dać
Bywało, że octu zabrakło...
Co do kija, bardzo mam przez mgłę, że motorman ciągnął za linę (hmm, chyba
nawet już znałem jej przeznaczenie, mimo, że jeszcze było to dla mnie
abstrakcją). Usiłuję skojarzyć, czy to nie było na Marszałkowskiej, gdzieś w
okolicy skrzyżowania z Trasą Łazienkowską.
Post by Marsjanin
radę… Schyłek „tych czasów” pamiętam, znaczy lata 80… Teraz, jak jest
wstrzymanie to koniec, bez nadzoru ruchu to tramwaj z niedomkniętymi
Zdaje mi się, że ta właściwość pozwoli zrobić przystanek tramwajowy na
żądanie... Tylko blokadę zrzucić... Jak w autobusach, piłuje silnikiem i nie
ruszy
Post by Marsjanin
drzwiami nawet nie pojedzie do szopy. Inna rzecz, że NR jest na
miejscu natychmiast.
move tram /szopa -NR
Najwięcej pamiętam zatrzymania, jak się tram rozkabanił gdzieś... hmm...
przy Pl. Zbawiciela, albo skok dalej w kierunku centrum, jak wreszcie
ruszyli go, pokusiłem się policzyć wozy, 41 sztuk, niektóre trójskłady.
--
Wyindywidualizowaliśmy się
z rozentuzjazmowanego tłumu
prestidigitatorów.
Marsjanin
2016-05-24 22:19:22 UTC
Permalink
Post by ACMM-033
A pewnie i tak, ale możliwości zweryfikowania nie było, a i ilość
"du-du" mogła mi się nieco zatrzeć, hłe hłe :)
Taka zbieranina:
Stodwójka w Warszawie
Fragment Dziennika TV4 prawdopodobnie z 2000 roku o sprowadzonym z
Poznania do Warszawy przez Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej
wagonie tramwajowym Konstal 102Na.
102N w Warszawie
24 kwietnia 2009 roku przybył wagon 102N #5 do Warszawy.
102Na #210 z MPK Kraków na linii turystycznej
0.
Historyczny wagon 102Na nr 210 rusza z pętli Cichy Kącik wykonując
kolejny kurs na linii muzealnej nr 0.
Hamowanie awaryjne tramwaju 102Na
Wrocław, ulica Wróblewskiego.
I wieeele innych. :) Niestety, słychać co słychać a i tory już nieco
inaczej robione. Teraz wszelkie "du-du" raczej tylko na ubytkach.
Post by ACMM-033
Heh... i ukołysało by mnie do snu... Cholera, może rzeczywiście
trzeba było? :D Tylko minęło by sie to z celem przejażdżki, a nagrać
to na dyktafon, to już nie to, co słuchać tego na żywo.
Sporo jest filmów ze środka różnych tramwajów, jednak nie wszędzie
dobrze słychać.
--
Pozdrawiam,
Marsjanin
Marsjanin
2016-05-25 11:05:20 UTC
Permalink
I jeszcze taka playlista:

--
Pozdrawiam,
Marsjanin
HF5BS
2016-05-27 02:01:18 UTC
Permalink
Post by Marsjanin
http://youtu.be/nHZ833dpeFA
W poznańskich bimbach podoba mi się BARDZO coś, co uważam, przynajmniej dla
mnie, jako rzecz niezwykle praktyczną. Mają/miały to też tramwaje w
Krakowie, natomiast nie przypominam sobie tego w tramwajach warszawskich
(tym się nie sugerujcie, kiedyś "zapomniałem" o pętli autobusowej przy
Uniwersamie grochowskim) :)). Widuję czasem na fotkach tramów zagranicznych.
Tabliczka z numerem linii, WYSTAJĄCA ponad wagon. W sytuacji, gdy stoi kilka
tramów, łatwo się zorientować, czy trzeba zapylać, bo to nasz stoi ten
drugi, czy sobie odpuścić, bo i tak skręca, a my prosto. Doceniam je
szczególnie w sytuacji, gdy niestety, pogarsza mi się (na razie nieznacznie)
wzrok. Niekiedy są dla mnie czytelniejsze, niż wyświetlacze ledowe, które
mają znaki albo bardzo małe, albo ściśnięte, jak od przodu numery linii w
naszych autobusach i wtedy trzeba się wysilić. A taką tabliczkę bylbym w
stanie rozkminić nawet, jeśli bym widział, jako plamę z niewyraźnym zarysem.
--
Ludzie, którzy podniecają się swoim IQ, to frajerzy.
(C) Stephen Hawking
(dostępny tu adres email nie jest zarejestrowany w żadnym serwisie,
i JAKIKOLWIEK mailing BEZWZGLĘDNIE zostanie potraktowany jako spam!)
Marsjanin
2016-05-30 22:25:06 UTC
Permalink
W poznańskich bimbach podoba mi się BARDZO coś, co uważam,
przynajmniej dla mnie, jako rzecz niezwykle praktyczną. Mają/miały
to też tramwaje w Krakowie, natomiast nie przypominam sobie tego w
tramwajach warszawskich […] Tabliczka z numerem linii, WYSTAJĄCA
ponad wagon.
Były i u Was:

Loading Image...
Loading Image...
Loading Image...
Loading Image...
Loading Image...
Loading Image...

Chyba zaprzestano tego wraz z wprowadzeniem „trzynastek”.
Niekiedy są dla mnie czytelniejsze, niż wyświetlacze ledowe,
U nas blaszane tablice z wyciętym wzorem numeru pozostały już tylko w
muzeum (w tym oczywiście w muzeum jeżdżącym):

Loading Image...
Loading Image...
http://gg.gg/41j5h
http://gg.gg/41j5i

Na liniach już tylko LED-y, ale w takiej formie:

http://gg.gg/41j5m
Loading Image...
Loading Image...

Wyjątkiem są stare Helmuty (Düwag GT8), które dostały w miejsce rolki
z filmem pomarańczowy wyświetlacz, nieco tylko mniejszy od klasycznej
tarczy:

Loading Image...

…oraz Siemensy Combino, które w pewnym momencie także otrzymały
pomarańczowe, dobrze kontrastujące LED-y ze stylizowaną na tarcze
czcionką zamiast fabrycznych, zielonych matrycowych wyświetlaczy
klapkowych:

Loading Image...
http://gg.gg/41j5n

Loading Image...
Loading Image...
--
Pozdrawiam,
Marsjanin
HF5BS
2016-05-31 09:16:21 UTC
Permalink
Post by Marsjanin
tramwajach warszawskich […] Tabliczka z numerem linii, WYSTAJĄCA
ponad wagon.
http://i.wp.pl/a/f/jpeg/33236/tram3.jpeg
...
Spoko, nie, "że nie było", ino, że nie pamiętam.
Post by Marsjanin
Chyba zaprzestano tego wraz z wprowadzeniem „trzynastek”.
Poszliśmy na łatwiznę...
Post by Marsjanin
Niekiedy są dla mnie czytelniejsze, niż wyświetlacze ledowe,
U nas blaszane tablice z wyciętym wzorem numeru pozostały już tylko w
http://www.poznan.pl/mim/trakt/pictures/a,pic1,1017,13889,45116,show2.jpg
...

O coś takiego mi szło.
Post by Marsjanin
http://gg.gg/41j5m
...

No, może być. Tu jeszcze o tyle dobrze, że czoło pochyłe, więc tym bardziej
da się zobaczyć tabliczkę.
Tylko czcionka taka średniawa i w słońcu może być problem, bo te stare
metalowe, to nawet jak ktoś ze słabego wzroku widzi jako plamę, może się
nauczyć tej plamy wyglądu i sobie poradzi.
Post by Marsjanin
Wyjątkiem są stare Helmuty (Düwag GT8), które dostały w miejsce rolki
z filmem pomarańczowy wyświetlacz, nieco tylko mniejszy od klasycznej
https://i.ytimg.com/vi/rJ-1adaUkO8/maxresdefault.jpg
Ale im już nie wystaje, więc skuteczność będzie raczej niewielka....
Choć prezentuje się nawet elegancko.
Post by Marsjanin
…oraz Siemensy Combino, które w pewnym momencie także otrzymały
pomarańczowe, dobrze kontrastujące LED-y ze stylizowaną na tarcze
czcionką zamiast fabrycznych, zielonych matrycowych wyświetlaczy
http://www.mlyniec.gda.pl/~mach/fotki/combino(6).jpg
http://gg.gg/41j5n
A tu już w ogóle nie wystają, więc ciasno w tłoku zginą, jednak
rzeczywiście, widok przyjemny.
Post by Marsjanin
http://s17.flog.pl/media/foto/10698833_siemens-combino-509.jpg
http://s18.flog.pl/media/foto/10981792_siemens-combino-502.jpg
O! I te zdecydowanie bym wolał, znacznie lepiej się wybijają. Choć nadaj nie
wystają...

I tak to się przedstawia z pozycji osoby, której psuje się wzrok...

Pozdrówka dla Pyrogrodu!
--
Ludzie, którzy podniecają się swoim IQ, to frajerzy.
(C) Stephen Hawking
(dostępny tu adres email nie jest zarejestrowany w żadnym serwisie,
i JAKIKOLWIEK mailing BEZWZGLĘDNIE zostanie potraktowany jako spam!)
Marsjanin
2016-05-31 17:54:30 UTC
Permalink
Post by HF5BS
Post by Marsjanin
Chyba zaprzestano tego wraz z wprowadzeniem „trzynastek”.
Poszliśmy na łatwiznę...
Fakt – była trudność, bo każdy numer trzeba było osadzać z pomocą
drabiny lub z balkonu na zajezdni.
Post by HF5BS
No, może być. Tu jeszcze o tyle dobrze, że czoło pochyłe, więc tym
bardziej da się zobaczyć tabliczkę.
Czoło nie jest pochyłe. Okrągła tablica z wyświetlaczem jest płaska i
pionowa.
Post by HF5BS
Tylko czcionka taka średniawa i w słońcu może być problem, bo te
stare metalowe, to nawet jak ktoś ze słabego wzroku widzi jako
plamę, może się nauczyć tej plamy wyglądu i sobie poradzi.
Możliwe. Ja też mam wzrok nietęgi, i z tego co mogę powiedzieć – jak
dla mnie po pierwsze pomarańczowy kolor jest bardzo dobry, bo
kontrastuje. Może gorzej widzę zieleń? Ciężko mi powiedzieć. Po
drugie – jednak wolę coś nieprzejrzystego. Blachy były białe, z
pomalowanym na czarno obwodem wycięcia. Nie z każdym tłem za blachą
dobrze (czytelnie) to wyglądało. Po trzecie – czcionka właśnie jest
zachowana najbardziej jak się dało w pikselach ją upodobnić do
oryginalnej czcionki wycinanej w blachach. Były próby najpierw z jakąś
zwykłą, „chudą” czcionką, ale na całe szczęście odpuścili sobie i te
wyświetlacze (kilka sztuk) są zamontowane jako wyświetlacze tylne w
kilku wozach. Może z czasem polegną jako zapasówki na magazynie.
Post by HF5BS
O! I te zdecydowanie bym wolał, znacznie lepiej się wybijają. Choć
nadaj nie wystają...
I w Helmutach, i w Siemensach zastosowano tę samą czcionkę na
wyświetlaczu. Zgaduję, że do starych Helmutów nie było warto
wyprowadzać instalacji na dach a może w ogóle ciąć dachu, a w
Siemensach zapewne na większą modyfikację i umieszczenie tarczy na
dachu nie pozwala umowa gwarancyjna (czy pogwarancyjna).
--
Pozdrawiam,
Marsjanin
HF5BS
2016-05-31 18:34:07 UTC
Permalink
Post by Marsjanin
Post by HF5BS
Post by Marsjanin
Chyba zaprzestano tego wraz z wprowadzeniem „trzynastek”.
Poszliśmy na łatwiznę...
Fakt – była trudność, bo każdy numer trzeba było osadzać z pomocą
drabiny lub z balkonu na zajezdni.
Ale miało to, jako efekt końcowy, sporą zaletę - dało się odczytać "z dupy
strony". Np. tak, jak mi się wzrok pogarsza, tak umiem czytać we wszystkich
kierunkach, wprost i w lustrzanym odbiciu, do góry, do dołu, i wspak.
Post by Marsjanin
Post by HF5BS
No, może być. Tu jeszcze o tyle dobrze, że czoło pochyłe, więc tym
bardziej da się zobaczyć tabliczkę.
Czoło nie jest pochyłe. Okrągła tablica z wyświetlaczem jest płaska i
pionowa.
Nie o to chodziło... miałem na mysli, że szyba, przód bimby znaczy się, był
sporo pochylony do tyłu, przez co tabliczka niejako z automatu nie
"przytulała się" do następnego tramwaju, przez co powinna być szybciej
widoczna w długim szeregu. Tu nawet film powinien byc dość szybko widoczny.
Apropos... w Wawie kojarzę... a może mi się przywidziało, że swego czasu
dość często numer linii był wstawiony u motormana po prawej, co w pewnym
sensie zastępowało tę tabliczkę u góry, a nie wymagało stosowania drabiny. I
też było dość wygodne, bo dość szybko się odsłaniało w szeregu. Nawet w
parówach to działało. Często stosowały to autobusy. Zdarza(ło) się, że
stosowano to równolegle z filmem u góry. Obecnie widuję niekiedy w wersji
LED, nieco inaczej umieszczone, po prawej między przednimi drzwiami, a
przodem pojazdu. Dość wygodne, bo duże znaki i wyraźna czcionka.
Post by Marsjanin
drugie – jednak wolę coś nieprzejrzystego. Blachy były białe, z
pomalowanym na czarno obwodem wycięcia. Nie z każdym tłem za blachą
dobrze (czytelnie) to wyglądało. Po trzecie – czcionka właśnie jest
No, zgadza się, jeśli np. było to pod słońce, to już średnio się
rozkminiało. Chyba zdarzyło mi się to widzieć w wersji obustronnej, że
zwykła tabliczka, ale nieprześwitująca, a numer normalnie z obu stron i
także z tyłu było widać, co to za bambaj.
Post by Marsjanin
zachowana najbardziej jak się dało w pikselach ją upodobnić do
oryginalnej czcionki wycinanej w blachach. Były próby najpierw z jakąś
zwykłą, „chudą” czcionką, ale na całe szczęście odpuścili sobie i te
Uff... ja muszę się nauczyć rozróżniania 151 i 158, niekiedy rozróżniam to
po plamie... przystanku docelowego, bo numery stają się zbyt podobne jak mi
się rozmażą. (hehe, okulistę muszę odwiedzić, niech mi nowe szkła
przepisze... i tak prywatnie robię, byle warsztat znać, co nie zedrze, mam
taki na Grenadierów).
Post by Marsjanin
wyświetlacze (kilka sztuk) są zamontowane jako wyświetlacze tylne w
kilku wozach. Może z czasem polegną jako zapasówki na magazynie.
Trochę szkoda... kupiłbym sobie, jakby spylali za cenę złomu :), bo chcę
sobie zegar zrobić do domu, widoczny nawet bez pingli.
Post by Marsjanin
Post by HF5BS
O! I te zdecydowanie bym wolał, znacznie lepiej się wybijają. Choć
nadaj nie wystają...
I w Helmutach, i w Siemensach zastosowano tę samą czcionkę na
wyświetlaczu. Zgaduję, że do starych Helmutów nie było warto
wyprowadzać instalacji na dach a może w ogóle ciąć dachu, a w
Nie, ja tam nie wymagam cudowania, zgodnie z powiedzeniem - co się polepszy,
to się popieprzy, myślę, że helmutowa tabliczna z numerkiem już i tak
szybciej zostanie przyuważona w sznurze pojazdów, niż parówowy film, bo
numerek nad reflektorem, to średnio jest w tloku i oślepieniu przez światło
widoczny, a pardon le mot, chujowo oświetlony film, to najlepiej chyba, aby
go w ogóle nie było. A chujowizna oświetlenia numerów linii, za czasów
tabliczek, jak i wyświetlaczy mozaikowych, była w Warszawie BARDZO
powszechna. Dopiero diody jakoś to usprawniły.
Post by Marsjanin
Siemensach zapewne na większą modyfikację i umieszczenie tarczy na
dachu nie pozwala umowa gwarancyjna (czy pogwarancyjna).
W sumie wystarczyła by nawet kartka z wyraźnie napisanym numerem linii,
zatknięta po prawej z boku (aby tylko widoczności nie zasłaniała) i już,
gwarancji nie narusza.
--
Ludzie, którzy podniecają się swoim IQ, to frajerzy.
(C) Stephen Hawking
(dostępny tu adres email nie jest zarejestrowany w żadnym serwisie,
i JAKIKOLWIEK mailing BEZWZGLĘDNIE zostanie potraktowany jako spam!)
Marsjanin
2016-05-31 22:44:36 UTC
Permalink
Ale miało to, jako efekt końcowy, sporą zaletę - dało się odczytać
"z dupy strony".
Tej zalety tarczom blaszanym odmówić nie można.
Nie o to chodziło... miałem na mysli, że szyba, przód bimby znaczy
się, był sporo pochylony do tyłu, przez co tabliczka niejako z
automatu nie "przytulała się" do następnego tramwaju […]
A, to fakt. Idziemy w stronę Pendolino, więc tak raczej pozostanie. I
dobrze.
Apropos... w Wawie kojarzę... a może mi się przywidziało, że swego
czasu dość często numer linii był wstawiony u motormana po prawej,
co w pewnym sensie zastępowało tę tabliczkę u góry, a nie wymagało
stosowania drabiny.
Ale nie mylisz tego z numerem kursu (czy tez brygady, kolejnymi na
danej linii), prawda?
Obecnie widuję niekiedy w wersji LED, nieco inaczej umieszczone, po
prawej między przednimi drzwiami, a przodem pojazdu. Dość wygodne,
bo duże znaki i wyraźna czcionka.
To już mi mocno wygląda na numer zmiany… Ale dawno w Warszawie nie
byłem… U nas to miejsce na numer brygady:

Tu LED-owa 14 kurs 4: http://gg.gg/41kr4
Tu blaszana jeszcze 18 kurs 5: http://gg.gg/41kr5
Uff... ja muszę się nauczyć rozróżniania 151 i 158, niekiedy
rozróżniam to po plamie... przystanku docelowego, bo numery stają
się zbyt podobne jak mi się rozmażą. (hehe, okulistę muszę
odwiedzić, niech mi nowe szkła przepisze... i tak prywatnie robię,
byle warsztat znać, co nie zedrze, mam taki na Grenadierów).
Mam niestety podobnie, astygmatyzm dobra rzecz o tyle, że zdaje się
stygmatów jak ojciec Pio nie dostanę. :) Najgorsze, że widząc w moim
odczuciu jednak coraz gorzej uszkodziłem okulary po kilku latach,
zaniosłem je do optometrysty, który mnie zbadał, zeskanował też na
jakiejś maszynie te popsute okulary po czym zawyrokował, że może mi
przepisać takie same, bo są dla mnie najlepsze i basta. Czyli wzrok
się (chyba) pogorszył, ale okularów lepszych na moją wadę nie ma.
Łudzę się, że to pogarszanie się wzroku to subiektywne odczucie…
Trochę szkoda... kupiłbym sobie, jakby spylali za cenę złomu :), bo
chcę sobie zegar zrobić do domu, widoczny nawet bez pingli.
Eee, zegar to można sobie zawsze zrobić, niekoniecznie na
wyświetlaczach z tramwajów i to niemal nowych. Wystarczy jakiś przepis
z działu DIY na elektroda.pl.
A chujowizna oświetlenia numerów linii, za czasów tabliczek, jak
i wyświetlaczy mozaikowych, była w Warszawie BARDZO powszechna.
Dopiero diody jakoś to usprawniły.
U nas też… Za to do dziś w pluchę około zera parują mocno szyby w
najstarszych autobusach MAN, i nie widać NIC. :P
W sumie wystarczyła by nawet kartka z wyraźnie napisanym numerem
linii, zatknięta po prawej z boku (aby tylko widoczności nie
zasłaniała) i już, gwarancji nie narusza.
O, nie. Na kartki miejsca nie ma. Nie po to nasze MPK dopieszczało
przez długie lata system KWSR. Teraz – w teorii – tram może pojechać w
trasę jako 6, stanąć w korku, i po decyzji dyspozytora i kilku
kliknięciach motorniczego jechać dalej jako 10 (jeśli przez ów korek
np. 10-tek na trasie brakuje a trasą 6 i tak nie pojedzie, bo
wypadek).

W praktyce były uruchomione linie na czas remontów, które na węzłach
zmieniały numer i jechały dalej. Np. 6 i 8, które jadą do Miłostowa
(ostatnia prosta od Ronda Śródka), owa trasa była w remoncie, więc 6
jadąca na Miłostowo dojechawszy na Śródkę zmieniała się w 8 i jechała
dalej trasą ósemki jadącej z Miłostowa i analogicznie w drugą stronę.
Podobnie było z 1 i 17:



Teraz od tego odeszli i z takiego rozkopania miasta powstała linia
27, łącząca 2 i 7. Zgaduję, że powodem zamieszania jest system
PEKA naliczający przystanki pasażerom na imienne karty. Tramwaj
2 teoretycznie musiałby „zakończyć kurs” a wszyscy pasażerowie
korzystający z tego systemu musieliby w jednej chwili dwa razy
zeskanować kartę – tuż przed „wyjściem” z 2-ki i zaraz po „wejściu” do
7-ki – pozostając oczywiście w jednym pojeździe. Inaczej system
biletowy by tego nie naliczył poprawnie i jechaliby 7-ką na gapę bądź
przynajmniej nie zostałaby uwzględniona przesiadka (czas na nią to 20
minut między wyjściem a wejściem do kolejnego pojazdu a zysk widoczny
gołym okiem – pierwszy przystanek podróży kosztuje 60 groszy, a chyba
10-ty czy 12-ty tylko 8 groszy). Oczywiście posiadacze biletów
sieciowych nic nie muszą robić i mieliby tę zmianę gdzieś. Za to
najgorzej mieliby ci, co jaką na bilecie papierowym „od wejścia do
końca trasy”. Naturalnie musieliby kasować kolejny bilet. To w dużym
uproszczeniu, bo mimo ostatnich ułatwień i ujednoliceń nadal mamy
chyba najbardziej pokręcony system biletowy w kraju… Uzupełnię, że
jest papierowy bilet „do 10 minut” (przesiadki itd.) oraz bilet „do 40
minut lub na trasę” (do 40 minut przesiadki można robić, albo jechać
ponad 40 minut – ale pod warunkiem, że przesiadki się nie zrobiło).
--
Pozdrawiam,
Marsjanin
HF5BS
2016-06-01 09:52:39 UTC
Permalink
Post by Marsjanin
Nie o to chodziło... miałem na mysli, że szyba, przód bimby znaczy
się, był sporo pochylony do tyłu, przez co tabliczka niejako z
automatu nie "przytulała się" do następnego tramwaju […]
A, to fakt. Idziemy w stronę Pendolino, więc tak raczej pozostanie. I
dobrze.
Ano, trafiliśmy na jednogłośność!
Post by Marsjanin
Apropos... w Wawie kojarzę... a może mi się przywidziało, że swego
czasu dość często numer linii był wstawiony u motormana po prawej,
co w pewnym sensie zastępowało tę tabliczkę u góry, a nie wymagało
stosowania drabiny.
Ale nie mylisz tego z numerem kursu (czy tez brygady, kolejnymi na
danej linii), prawda?
Zdecydowanie nie mylę. Numer kursu i brygady też był, małymi czcionkami
(niekiedy zdarzało się, że czymś przesłonięty), a chyba jakoś nad nim, czy
obok, duży numer linii, który bym chyba nawet bez pingli odczytał.
Post by Marsjanin
Obecnie widuję niekiedy w wersji LED, nieco inaczej umieszczone, po
prawej między przednimi drzwiami, a przodem pojazdu. Dość wygodne,
bo duże znaki i wyraźna czcionka.
To już mi mocno wygląda na numer zmiany… Ale dawno w Warszawie nie
Tu LED-owa 14 kurs 4: http://gg.gg/41kr4
O jaka piękna tabliczka i chyba nawet wyraźna!
Post by Marsjanin
Tu blaszana jeszcze 18 kurs 5: http://gg.gg/41kr5
Tu już mniejsza wygoda, ale też wyraźnie i nawet dość elegancko, choć
staromodnie, ale może być, spoko, byle widać było. Mądrze to w Poznaniu
rozwiązano, że numer linii nie jest razem z celem, jest dla każdego z nich
więcej miejsca i mogą być większe.
Więc już odnoszę się, biorąc na wzór ledową 14. Nie kojarzę u nas (ale znów,
to może mój wzrok) takiego podawania brygady, zawsze tekturka, czy blaszka,
cos w tym stylu, jak na helmucie.
Numer brygady jest po prawej, ta czwórka. Rzeczywiście, niekiedy mogłem tam
ujrzeć także numer linii, zwykle w formie tabliczki, dodatkowo, jeśli film
pokazywał numer, lub zastępczo, gdy wyświetlacz spierdykał i film numeru
linii nie pokazywał. Miałem jednakże na myśli miejsce, którego nie ma w
helmucie - między szybą przednią, a drzwiami, to nad tym wężowatym logo.
Umieszczenie numeru w tym miejscu jest bardzo wygodne dla pasażerów, gdyż w
sporym stopniu zastępuje tabliczkę nad pojazdem, bo nie trzeba zadzierać
głowy. Widywałem jeszcze rozwiązanie, ale niech mnie ktoś tym razem
ewentualnie skoryguje - rzadko ostatnio jeżdżę, a co nie wchodzi codziennie
do łba, to się zapomina, a pamięć lubi mi figlować :) Numer, nawet ze
skrótem trasy, nie u góry, lecz przy dolnej krawędzi szyby, za pierwszymi
drzwiami.
Też bardzo wygodne.
Post by Marsjanin
Uff... ja muszę się nauczyć rozróżniania 151 i 158, niekiedy
rozróżniam to po plamie... przystanku docelowego, bo numery stają
się zbyt podobne jak mi się rozmażą. (hehe, okulistę muszę
odwiedzić, niech mi nowe szkła przepisze... i tak prywatnie robię,
byle warsztat znać, co nie zedrze, mam taki na Grenadierów).
Mam niestety podobnie, astygmatyzm dobra rzecz o tyle, że zdaje się
stygmatów jak ojciec Pio nie dostanę. :) Najgorsze, że widząc w moim
odczuciu jednak coraz gorzej uszkodziłem okulary po kilku latach,
zaniosłem je do optometrysty, który mnie zbadał, zeskanował też na
jakiejś maszynie te popsute okulary po czym zawyrokował, że może mi
przepisać takie same, bo są dla mnie najlepsze i basta. Czyli wzrok
Kiedyś przepisywał lekarz... Teoretycznie powinno się najpierw chyba
atropinę zakroplić, to to, co tak piecze i wtedy badać... Mnie przestają
pingle starczać.
Post by Marsjanin
się (chyba) pogorszył, ale okularów lepszych na moją wadę nie ma.
Łudzę się, że to pogarszanie się wzroku to subiektywne odczucie…
Mnie przy badaniach w szpitalu wykryli zmiany, na razie wynikłe z wieku, ale
co tam cukrzycowe zrobi, to nie wiem, w każdym razie soczewka już
stwardniała.
Post by Marsjanin
Trochę szkoda... kupiłbym sobie, jakby spylali za cenę złomu :), bo
chcę sobie zegar zrobić do domu, widoczny nawet bez pingli.
Eee, zegar to można sobie zawsze zrobić, niekoniecznie na
wyświetlaczach z tramwajów i to niemal nowych. Wystarczy jakiś przepis
z działu DIY na elektroda.pl.
Planuję zrobić to po swojemu, bez żadnych "udogodnień" w stylu procesorek
taki, siaki, sraki i owaki. Może na zwykłych bramkach TTL, jakichś
przerzutnikach, a nawet na przekaźnikach. Jak to się uda, wtedy
elektronicznie. Tylko, że znaleźć tanio przekaźniki nie będzie łatwe...
Prędzej znajdę relay-voodoo, jeden niepozorny przekaźniczek za cenę 8 stówek
z okładem... A może jednak... Wtedy na przerzutnikach na tranzystorach, może
jakieś TG5? :)) Przekaźniki wtedy jako element wykonawczy. Mnie chodzi też
o to, aby to, co zrobię, nie było na siłę powtarzaniem tego, co zrobili
inni, tak jak zrobili inni. Chcę to zrobić po swojemu.
Post by Marsjanin
A chujowizna oświetlenia numerów linii, za czasów tabliczek, jak
i wyświetlaczy mozaikowych, była w Warszawie BARDZO powszechna.
Dopiero diody jakoś to usprawniły.
U nas też… Za to do dziś w pluchę około zera parują mocno szyby w
najstarszych autobusach MAN, i nie widać NIC. :P
Zgadza się. Jednakże niekiedy, rozmywa się to w plamę, którą można określić
mniej więcej... o, to ten z krótką plamą... to jedzie na Dębiec, ten z
dzieloną, to na Franowo, w stolicy pewnie było by to w stylu Gocław, czy ten
z poprzerywaną w środku plamą, to zapewne na Metro Młociny, jednak dla kogoś
spoza "rejonu" może to być trudne. I tu by się właśnie sprawdziły te
tabliczki, gdzie nawet przy zaparowanej szybie jest szansa, że zobaczy się
cokolwiek "wiążącego".
Post by Marsjanin
W sumie wystarczyła by nawet kartka z wyraźnie napisanym numerem
linii, zatknięta po prawej z boku (aby tylko widoczności nie
zasłaniała) i już, gwarancji nie narusza.
O, nie. Na kartki miejsca nie ma. Nie po to nasze MPK dopieszczało
przez długie lata system KWSR. Teraz – w teorii – tram może pojechać w
trasę jako 6, stanąć w korku, i po decyzji dyspozytora i kilku
kliknięciach motorniczego jechać dalej jako 10 (jeśli przez ów korek
np. 10-tek na trasie brakuje a trasą 6 i tak nie pojedzie, bo
wypadek).
To nowa kartka, flamaster i jadziem, pół minuty i już... Oczywiście, nie
chodzi mi o stałe stosowanie tego, tylko o (awaryjne) sytuacje, gdy np.
wyświetlacz nawali (diodowe rzadziej, klapkowe znacznie częściej... o, te
klapkowe bym sobie wziął do zrobienia zegara, mam nadzieję, że słychać, jak
zmieniają stan?), bądź trzeba podmienić/uzupełnic jakiś element informacji.
Post by Marsjanin
W praktyce były uruchomione linie na czas remontów, które na węzłach
zmieniały numer i jechały dalej. Np. 6 i 8, które jadą do Miłostowa
(ostatnia prosta od Ronda Śródka), owa trasa była w remoncie, więc 6
jadąca na Miłostowo dojechawszy na Śródkę zmieniała się w 8 i jechała
dalej trasą ósemki jadącej z Miłostowa i analogicznie w drugą stronę.
http://youtu.be/aAin4xmOVdI
Teraz od tego odeszli i z takiego rozkopania miasta powstała linia
27, łącząca 2 i 7. Zgaduję, że powodem zamieszania jest system
PEKA naliczający przystanki pasażerom na imienne karty. Tramwaj
2 teoretycznie musiałby „zakończyć kurs” a wszyscy pasażerowie
korzystający z tego systemu musieliby w jednej chwili dwa razy
zeskanować kartę – tuż przed „wyjściem” z 2-ki i zaraz po „wejściu” do
7-ki – pozostając oczywiście w jednym pojeździe. Inaczej system
biletowy by tego nie naliczył poprawnie i jechaliby 7-ką na gapę bądź
przynajmniej nie zostałaby uwzględniona przesiadka (czas na nią to 20
minut między wyjściem a wejściem do kolejnego pojazdu a zysk widoczny
gołym okiem – pierwszy przystanek podróży kosztuje 60 groszy, a chyba
10-ty czy 12-ty tylko 8 groszy). Oczywiście posiadacze biletów
Ale pokomplikowane...
Post by Marsjanin
sieciowych nic nie muszą robić i mieliby tę zmianę gdzieś. Za to
najgorzej mieliby ci, co jaką na bilecie papierowym „od wejścia do
końca trasy”. Naturalnie musieliby kasować kolejny bilet. To w dużym
uproszczeniu, bo mimo ostatnich ułatwień i ujednoliceń nadal mamy
chyba najbardziej pokręcony system biletowy w kraju… Uzupełnię, że
W kżdym razie, w poprzednim akapicie zwątpiłem już po trzecim zdaniu, a po
czwartym przestałem je liczyć...
Post by Marsjanin
jest papierowy bilet „do 10 minut” (przesiadki itd.) oraz bilet „do 40
minut lub na trasę” (do 40 minut przesiadki można robić, albo jechać
ponad 40 minut – ale pod warunkiem, że przesiadki się nie zrobiło).
To tak, jak u nas jednorazowy 75 minut... albo 75 z przesiadkami, albo (do
120 minut) bez nich jednym pojazdem.
Ja narzekam wtedy, jeśli nie z winy pasażera, nastąpi wydłużenie czasu ponad
ten podany jako limit na bilecie. Bo to jest wtedy obciążanie pasażera za
nie jego winy. Kozioł ofiarny, czy chłopiec do bicia... jakoś nie w smak mi
teraz to rozkminiać, zachmurzenie, 26.6 stopnia, wilgotność mi pokazuje 52%,
mokry jestem...
--
Ludzie, którzy podniecają się swoim IQ, to frajerzy.
(C) Stephen Hawking
(dostępny tu adres email nie jest zarejestrowany w żadnym serwisie,
i JAKIKOLWIEK mailing BEZWZGLĘDNIE zostanie potraktowany jako spam!)

PS. Podszedłem na chwilę do okna - mieszkam przy trasie i chciałem sobie
sprawdzić, jak widoczny będzie numer linii autobusu... Jechał 141, numer z
przodu i z tyłu, LEDowy, rozmazany kompletnie z powodu niedowidzenia, z boku
tradycyjne tablice od zewnątrz ze skrótem trasy, od środka z koralami -
numer widoczny doskonale.
Marsjanin
2016-06-01 19:38:25 UTC
Permalink
Dnia Wed, 01 Jun 2016 11:52:39 +0200, HF5BS napisał(a):

Tak jeszcze a propos nieczytelności, niek€óre 105-ki u nas miały też i
takie epizody:

http://www.galeriapgk.org/galeria/105n/105na-146-2

A to wklejam bo ładne:

http://www.galeriapgk.org/galeria/n/zagadka-
Miałem jednakże na myśli miejsce, którego nie ma w helmucie - między
szybą przednią, a drzwiami, to nad tym wężowatym logo. Umieszczenie
numeru w tym miejscu jest bardzo wygodne dla pasażerów, gdyż w
sporym stopniu zastępuje tabliczkę nad pojazdem, bo nie trzeba
zadzierać głowy.
W pewnym okresie w Poznaniu były wszędzie takie kwadratowe tabliczki
na pierwszym słupku za przednimi drzwiami:

http://www.galeriapgk.org/galeria/105n/konstal-105na-107+275
http://gg.gg/41mbb
http://www.galeriapgk.org/galeria/105n/konstal-105na-102+107
http://www.galeriapgk.org/galeria/105n/105n-184+183
http://www.galeriapgk.org/galeria/102n/102na-43
http://www.galeriapgk.org/galeria/102n/102n1-2
Jest! Doklikałem sie i do N-ów:
http://www.galeriapgk.org/galeria/n/n+nd-1
Kiedyś przepisywał lekarz... Teoretycznie powinno się najpierw chyba
atropinę zakroplić, to to, co tak piecze i wtedy badać... Mnie
przestają pingle starczać.
Ja ogólnie jestem „uczulony” na wszelkie „przeszkadzajki” w oku, nawet
na zwykłą wodę z kranu, nie ma to jak własne łzy. :) Optometrysta to
taki technik wzroku. Nowy zawód poniekąd. Ale protezy zębowe przecież
też nie są wykonywane przez stomatologów. Tak chyba jest lepiej… Co
innego leczyć, co innego korygować.
To nowa kartka, flamaster i jadziem, pół minuty i już...
…Tylko to trzeba roznieść po wagonach, minimum trzy pozycje są do
oklejenia, a czas leci.
Oczywiście, nie chodzi mi o stałe stosowanie tego, tylko o
(awaryjne) sytuacje, gdy np. wyświetlacz nawali (diodowe rzadziej,
klapkowe znacznie częściej...
Teraz jak nawali wyświetlacz to tramwaj jedzie do szopy… Niekoniecznie
pochwalam, ale choć tyle pozostaje z (nowego) „poznańskiego porządku”.
o, te klapkowe bym sobie wziął do zrobienia zegara, mam nadzieję, że
słychać, jak zmieniają stan?),
Słabo to słychać. To znaczy na tych z autobusów i tramwajów, wolno się
zmieniających. Bo były różne, hałaśliwe też.
W kżdym razie, w poprzednim akapicie zwątpiłem już po trzecim
zdaniu, a po czwartym przestałem je liczyć...
Generalnie tu:
http://www.peka.poznan.pl/web/portal/obsluga-klienta
Ja narzekam wtedy, jeśli nie z winy pasażera, nastąpi wydłużenie
czasu ponad ten podany jako limit na bilecie. Bo to jest wtedy
obciążanie pasrażera za nie jego winy.
Mylisz pojęcia. Choć lepiej jest to zorganizowane na kolei. W zimie w
cenie zwykłego biletu na przejazd Warszawa — Kraków, trwającego z
reguły 2:20' do 2:50', nieraz GRATIS masz jedną, dwie godziny! ;)
z boku tradycyjne tablice od zewnątrz ze skrótem trasy, od środka z
koralami - numer widoczny doskonale.
A te tablice z koralami…? Chodzi o krechę z przystankami?
--
Pozdrawiam,
Marsjanin
HF5BS
2016-06-02 13:56:10 UTC
Permalink
Post by Marsjanin
Tak jeszcze a propos nieczytelności, niek€óre 105-ki u nas miały też i
http://www.galeriapgk.org/galeria/105n/105na-146-2
No, rzeczywiście, chwilę potrwało, zanim ustaliłem, czy to 12, czy 17... A
numer boczny alias taborowy, to już smiesznie. Najczytelniejsza jest
Starołęka i tradycyjna, namalowana dwójeczka numeru brygady :)
Post by Marsjanin
http://www.galeriapgk.org/galeria/n/zagadka-
Minusa trzeba ręcznie dopisać...
Ładne, zerówka na 4N, a pałeczka nauczycielska to Akwarium? Nie mogę
rozkminić... Ale wystarczająco wyraźne, więc kupuję :) Piękne jest to zero,
bo i od tyłu je widać.
Post by Marsjanin
Miałem jednakże na myśli miejsce, którego nie ma w helmucie - między
szybą przednią, a drzwiami, to nad tym wężowatym logo. Umieszczenie
numeru w tym miejscu jest bardzo wygodne dla pasażerów, gdyż w
sporym stopniu zastępuje tabliczkę nad pojazdem, bo nie trzeba
zadzierać głowy.
W pewnym okresie w Poznaniu były wszędzie takie kwadratowe tabliczki
http://www.galeriapgk.org/galeria/105n/konstal-105na-107+275
http://gg.gg/41mbb
http://www.galeriapgk.org/galeria/105n/konstal-105na-102+107
http://www.galeriapgk.org/galeria/105n/105n-184+183
http://www.galeriapgk.org/galeria/102n/102na-43
http://www.galeriapgk.org/galeria/102n/102n1-2
No, to mniej-więcej, choć nieco inaczej, niż to, o czym pisałem, ale
najważniejsze, bardzo podobny efekt, więc powiem, że o coś takiego mi
chodziło, mimo, że miejsce nieco się różni. Bo u nas było od środka,
bardziej elektronikę kojarzę, choć tradycyjne tablice też, ale mniej.
Post by Marsjanin
http://www.galeriapgk.org/galeria/n/n+nd-1
Najczytelniejszy element zdjęcia, zaraz po kiju :))
Post by Marsjanin
Kiedyś przepisywał lekarz... Teoretycznie powinno się najpierw chyba
atropinę zakroplić, to to, co tak piecze i wtedy badać... Mnie
przestają pingle starczać.
Ja ogólnie jestem „uczulony” na wszelkie „przeszkadzajki” w oku, nawet
No, podobnie i u mnie. Ale czasem trzeba, aby badanie było w miarę rzetelne.
Już nie mówię, jak mnie oprócz tego okulistka wymęczyła, jak mi dokładnie
dno oka w szpitalu badała, to pół godziny wszystko miałem na czerwono.
Post by Marsjanin
na zwykłą wodę z kranu, nie ma to jak własne łzy. :) Optometrysta to
Nocami nawet to mi przeszkadza niekiedy...
Post by Marsjanin
taki technik wzroku. Nowy zawód poniekąd. Ale protezy zębowe przecież
Spoko, nie chodzi mi o to, by w ogóle tego człowieka pogonić w ch..., tylko,
aby wykonywała go osoba, która wie, co robi i umie to robić.
Post by Marsjanin
też nie są wykonywane przez stomatologów. Tak chyba jest lepiej… Co
innego leczyć, co innego korygować.
No, ale i tak lekarz dopieszcza szczegóły... Przechodziłem przez to,
niestety, cukrzyca zrobiła swoje...
Post by Marsjanin
To nowa kartka, flamaster i jadziem, pół minuty i już...
…Tylko to trzeba roznieść po wagonach, minimum trzy pozycje są do
oklejenia, a czas leci.
Wiadomo. Stąd nie żądam stałego stosowania. Więcej, gdyby tak było, pierwszy
bym protestował.
Post by Marsjanin
Oczywiście, nie chodzi mi o stałe stosowanie tego, tylko o
(awaryjne) sytuacje, gdy np. wyświetlacz nawali (diodowe rzadziej,
klapkowe znacznie częściej...
Teraz jak nawali wyświetlacz to tramwaj jedzie do szopy… Niekoniecznie
A to już przegięcie. Żeby światło z przodu, to jeszcze rozumiem, bo przepisy
każą mieć stale włączone światła... Ale chyba nie każą za sfajdany
wyświetlacz?
Post by Marsjanin
pochwalam, ale choć tyle pozostaje z (nowego) „poznańskiego porządku”.
Trudno mi zająć konkretne stanowisko, gdyż za mało znam realiów, niuansów,
takich sytuacji... Ale skoro trzeba, to chyba ktoś wie, co robi, każąc to
zrealizować? Choć czasem mam i tak wątpliwości.
Post by Marsjanin
o, te klapkowe bym sobie wziął do zrobienia zegara, mam nadzieję, że
słychać, jak zmieniają stan?),
Słabo to słychać. To znaczy na tych z autobusów i tramwajów, wolno się
zmieniających. Bo były różne, hałaśliwe też.
Mój zamiar jest z sekundnikiem... No, do domu, to raczej mało hałaśliwe,
nawet jeśli powolne, to najwyżej z samymi minutami, lub sekundnik w inny
sposób... A te hałaśliwsze, to gdzieś w terenie otwartym. Głównie o to mi
chodzi, żeby w ogóle słychać było, mniej-więcej tak głośno, jak tykanie
zwykłego wahadła. A szybkość... no, raczej jednak te szybsze.
Post by Marsjanin
W kżdym razie, w poprzednim akapicie zwątpiłem już po trzecim
zdaniu, a po czwartym przestałem je liczyć...
http://www.peka.poznan.pl/web/portal/obsluga-klienta
Ja narzekam wtedy, jeśli nie z winy pasażera, nastąpi wydłużenie
czasu ponad ten podany jako limit na bilecie. Bo to jest wtedy
obciążanie pasrażera za nie jego winy.
Mylisz pojęcia. Choć lepiej jest to zorganizowane na kolei. W zimie w
Może i mylę, nie zaprzeczam. Generalnie, chodzi mi o sytuację, no, jako, że
lepiej kojarzę czasy u siebie w mieście, to zapodam, między przystankami
Przyczółek Grochowski-Metro Politechnika-(metro)-Metro Plac Wilsona,
ustaliłem na 34 minuty. Poprzednia pula biletów dzieliła się na 20-minutowe,
40-minutowe i jednorazowe. Zdarzyło mi sie wyrobić w 20 minut na tej trasie,
ale zwykle jest to 30-35 minut. Zdarzało się jednak, że wskutek zatorów,
czas przejazdu wyskakiwał ponad 40 minut, co teoretycznie, zmuszało by mnie
do dokasowania kolejnego biletu. Jednakże, jeśli czas przejazdu jest te 34
minuty wg rozkładu, a stanie się 45 minut, nie widzę powodu, abym miał
dokasowywać bilet, bo sobie autobus dłużej na skrzyżowaniu postał, uważam,
że należytą opłatą za przejazd jest opłąta wystarczająca do opłacenia biletu
40-minutowego. Docelowo o to mi chodzi, aby pasażera obowiązywała opłata
korzystniejsza - jeśli bilet jest na 40 minut, to niezależnie od tego, jak
długo będę jechać, to obowiązywała by mnie trasa do przejechania w te 40
minut. Jeśli zaś pojazd pojedzie szybciej i w te 40 minut przejedzie odcinek
rozkładowo odpowiadający np. 50-minutowemu, to też uznać, że pasażer
godziwie, należycie opłacił swój przejazd. Jeśli trasa jest na np. 10
przystanków niezależnie od czasu, to w przypadku, gdy nastąpi gdzieś
pośrodku wtrącenie dodatkowych przystanków z powodu objazdu, itd, to nie
liczą się one do limitu orzystanków do przejechania. Natomiast gapoli,
ewidentnie rozmyślnie jadących na gapę, dusić bezlitośnie, aż będą leżeć i
kwiczeć.
Tak to pokrótce widzę, trudno mi to w prosty sposób opisać i być może
rzeczywiście mylę pojęcia.
Post by Marsjanin
cenie zwykłego biletu na przejazd Warszawa — Kraków, trwającego z
reguły 2:20' do 2:50', nieraz GRATIS masz jedną, dwie godziny! ;)
No, tu nawet nie ma jak przerzucić winy na pasażera... a prąd i tory chyba
jednak kosztują? I w sumie o coś takiego mi chodzi właśnie.
Post by Marsjanin
z boku tradycyjne tablice od zewnątrz ze skrótem trasy, od środka z
koralami - numer widoczny doskonale.
A te tablice z koralami…? Chodzi o krechę z przystankami?
No, o coś takiego właśnie:
https://www.google.pl/search?q=korale+autobus
U mnie na górze wyskakują 4 obrazki z tym właśnie.
--
Ludzie, którzy podniecają się swoim IQ, to frajerzy.
(C) Stephen Hawking
(dostępny tu adres email nie jest zarejestrowany w żadnym serwisie,
i JAKIKOLWIEK mailing BEZWZGLĘDNIE zostanie potraktowany jako spam!)
Marsjanin
2016-06-04 23:00:26 UTC
Permalink
Post by HF5BS
Minusa trzeba ręcznie dopisać...
Zależy, skąd klikać. :)
Post by HF5BS
Ładne, zerówka na 4N, a pałeczka nauczycielska to Akwarium? Nie mogę
rozkminić... Ale wystarczająco wyraźne, więc kupuję :) Piękne jest
to zero, bo i od tyłu je widać.
Tak, raczej na bank stopiątka. Na tym portalu generalnie jest masa
perełek fotografii.
Post by HF5BS
Teraz jak nawali wyświetlacz to tramwaj jedzie do szopy…
Niekoniecznie
A to już przegięcie. Żeby światło z przodu, to jeszcze rozumiem, bo
przepisy każą mieć stale włączone światła... Ale chyba nie każą za
sfajdany wyświetlacz?
pochwalam, ale choć tyle pozostaje z (nowego) „poznańskiego
porządku”.
Trudno mi zająć konkretne stanowisko, gdyż za mało znam realiów,
niuansów, takich sytuacji... Ale skoro trzeba, to chyba ktoś wie, co
robi, każąc to zrealizować? Choć czasem mam i tak wątpliwości.
Może trochę przesadziłem, ale chyba nie do końca – jeśli coś
jedzie z uszkodzonym wyświetlaczem (zewnętrznym) to raczej w wyniku
niedopatrzenia. Niemniej kiedyś tramwaj jadący z niedomkniętymi
drzwiami nikogo nie dziwił, a teraz pozazdrościliśmy Wam ZTM-u i mamy
swój, na podobnych zasadach, jest zamówienie na kurs konkretnie
wyposażonym taborem (czytelne kierunki i numer linii muszą być), więc
taki ma pojechać, a nie np. bez tablic.

Co nie znaczy, że nie zdarza się bałagan…
Post by HF5BS
Zdarzało się jednak, że wskutek zatorów, czas przejazdu wyskakiwał
ponad 40 minut, co teoretycznie, zmuszało by mnie do dokasowania
kolejnego biletu. Jednakże, jeśli czas przejazdu jest te 34 minuty
wg rozkładu, a stanie się 45 minut, nie widzę powodu, abym miał
dokasowywać bilet, bo sobie autobus dłużej na skrzyżowaniu postał,
uważam, że należytą opłatą za przejazd jest opłąta wystarczająca do
opłacenia biletu 40-minutowego.
No niestety taryfa minutowa jest mniej korzystna od przystankowej.
Post by HF5BS
Jeśli zaś pojazd pojedzie szybciej i w te 40 minut przejedzie
odcinek rozkładowo odpowiadający np. 50-minutowemu, to też uznać, że
pasażer godziwie, należycie opłacił swój przejazd.
A nie powinien czasem dopłacić za usługę ekspres? ;-)
Post by HF5BS
Jeśli trasa jest na np. 10 przystanków niezależnie od czasu, to
w przypadku, gdy nastąpi gdzieś pośrodku wtrącenie dodatkowych
przystanków z powodu objazdu, itd, to nie liczą się one do limitu
orzystanków do przejechania.
Tutaj u nas jest tak – bilety trasowe zachowują swoją ważność,
niestety ani minutowe, ani przystankowe nie i trzeba zapłacić za
dodatkowe przystanki.
Post by HF5BS
być może rzeczywiście mylę pojęcia.
Ej no – ja sobie tak trochę pożartowałem z tym. :-)
--
Pozdrawiam,
Marsjanin
HF5BS
2016-06-05 07:38:30 UTC
Permalink
Post by Marsjanin
Post by HF5BS
Minusa trzeba ręcznie dopisać...
Zależy, skąd klikać. :)
No, jakoś tak, zalezy, jak automat na to zareaguje, nie pierwszy raz się z
tym stykam i raz trzeba, raz nie.
Post by Marsjanin
Post by HF5BS
Ładne, zerówka na 4N, a pałeczka nauczycielska to Akwarium? Nie mogę
rozkminić... Ale wystarczająco wyraźne, więc kupuję :) Piękne jest
to zero, bo i od tyłu je widać.
Tak, raczej na bank stopiątka. Na tym portalu generalnie jest masa
perełek fotografii.
Przysiądę przy okazji, ale przypuszczam, że dopiero, jak pamięci komputerowi
dokupię, bo 2 giga mi przestało starczać i się ślimaczy. Pomyśleć, że kiedyś
128M 2x233 MMX śmigało mi kilka razy żwawiej... 2rdzenie 2.8GHz i 2G RAM
potrafi przymulić, że klękajcie nacje...
Bo mnóstwo jest fajoskich rzeczy, Christian co jakiś czas podlinkuje fajne
fotki, ale tu z kolei skrypty na stronie dziwaczeją i w starej Operze
potrafi nie chcieć się wyświetlić. Jak przeglądam te obrazki, to sobie
próbuję wyobrazić, jak by to było, gdybym sobie pojechał takim tramwajem,
autobusem :) ITD, ITP...
Post by Marsjanin
Post by HF5BS
Teraz jak nawali wyświetlacz to tramwaj jedzie do szopy…
Niekoniecznie
...
Post by Marsjanin
Może trochę przesadziłem, ale chyba nie do końca – jeśli coś
jedzie z uszkodzonym wyświetlaczem (zewnętrznym) to raczej w wyniku
niedopatrzenia. Niemniej kiedyś tramwaj jadący z niedomkniętymi
Pamiętam... Lat temu sporo, jechałem jakąś parówą, na dość długiej trasie,
drzwi owszem, otwierały się i zamykały OK, ale akurat te, przy których
stałem miały usterkę, że silnik je zamykający nie wyłaczał się po zamknięciu
i w pojeździe słychać było charakterystyczne jego wycie, co przypuszczam,
raczej nie przekładało się na coś korzystnego dla mechanizmu i samego
silnika w ogóle...?
Post by Marsjanin
drzwiami nikogo nie dziwił, a teraz pozazdrościliśmy Wam ZTM-u i mamy
swój, na podobnych zasadach, jest zamówienie na kurs konkretnie
wyposażonym taborem (czytelne kierunki i numer linii muszą być), więc
taki ma pojechać, a nie np. bez tablic.
Może to i dobre, jeśli są wymagania, ale, jeśli pryknięcie kilku pikseli ma
zawracać tramwaj do szopy, to zdecydowanie IMO poszło nie w tę stronę.
Dlatego jednak wolałbym, aby motorman miał w pogotowiu gruby czarny
flamaster i kilka kartek, aby chociaż mógł dokończyć półkurs, dojechać do
krańcówki, a pasażerów przejąłby tam następny tram, ktory w ramach
"pogotowia" zajechałby tam "z dyżuru". Poza tym, takie kursy, to jednak
chyba generują spore koszty, pomijam już naprawę wyświetlaczy, ale prąd, on
też kosztuje, tramwaj na wiaterek, czy baterie słoneczne jeszcze jednak nie
pojedzie.
Post by Marsjanin
Co nie znaczy, że nie zdarza się bałagan…
Jak wszędzie chyba.
Post by Marsjanin
Post by HF5BS
uważam, że należytą opłatą za przejazd jest opłąta wystarczająca do
opłacenia biletu 40-minutowego.
No niestety taryfa minutowa jest mniej korzystna od przystankowej.
Obie mają swe dobre i złe strony.
Post by Marsjanin
Post by HF5BS
Jeśli zaś pojazd pojedzie szybciej i w te 40 minut przejedzie
odcinek rozkładowo odpowiadający np. 50-minutowemu, to też uznać, że
pasażer godziwie, należycie opłacił swój przejazd.
A nie powinien czasem dopłacić za usługę ekspres? ;-)
Owszem, ale tylko wtedy, gdy jest to linia ekspress. Inaczej niech się
przewoźnik/organizator nie zdziwi, jeśli trafi na dobrego papugę (a są tacy,
co jeżdżą komunikacją miejską), który im zrobi z "bagażnika" jesień
średniowiecza, bo np. z niezawinionego przez siebie powodu musiał dopłacić
następny bilet, bo sobie tram/autobus na światłach dłużej stał(y).
Post by Marsjanin
Tutaj u nas jest tak – bilety trasowe zachowują swoją ważność,
niestety ani minutowe, ani przystankowe nie i trzeba zapłacić za
dodatkowe przystanki.
No, jeśli bilet jest przystankowy i np. zapodając spod Domów Centrum
(przystanek Centrum) mam bilet do Dworca Gdańskiego, to dla mnie sprawa jest
jasna, że jak mnie kobuch złapie między DwGdańskim, a Placem Inwalidów, to
on ma rację i zasługuję na karę. Ale, jeśli załóżmy, że tram na tej trasie
jedzie 18 minut, a ja skasuję 20-minutowy i wskutek czegoś, czas przejazdu
wydłuży się do 25 minut i kobuch się przy...czepi, to zapodaję
przewoźnika/organizatora do sądu, że należycie opłaciłem swój przejazd.
Załóżmy, że do Marymontu tram jedzie 25 minut (nie mam ściągawki z czasami).
Jasne jest, że biletu mi nie starczy, to sobie pomyślałem, że dojadę do
ostatniego przystanka mieszczącego się w czasie, a dalej podreptam piechotą,
w ramach rozrywki. Jednak tram pojechał szybciej i na Marymoncie jestem w 19
minut, jednak przed wysiadaniem tamże, znów, kobuch się czepił. Uważam
znowu, że i tu, przejazd opłaciłem należycie. Inna sprawa, gdy przekroczone
zostały zarówno czas przejazdu, jak i ilość przystanków wg rozkładu (bilet
czasowy, opieram się na rozkładowym czasie przejazdu), wtedy jak najbardziej
należy się 50x bilet normalny, bo tyle zdaje mi się, wynosi podstawowa kara
za gapowe. Po co takie obostrzenie korzystne dla pasażera? Choćby po to, aby
różne Renomy, czy inne takie firemki, nie pasożytowały sobie na niuansach
zakłóceń czasów, itp., przejazdu. Aby spowodować większą staranność
przewoźnika (przyznam, że jest duuużo lepiej, niż np. 20 lat temu) w
wypełnianiu zlecenia organizatora. ITD, ITP.
Zapewne ktoś powie "pier...niczysz bzdury koleś". I zapewne będzie miał
rację. Zwracam jednakże uwagę na może drobny, acz dość istotny szczegół.
JESTEM PASAŻEREM. I z jego punktu widzenia to piszę. Jestem pasażerem, który
płaci za przejazd i wcale się od tego nie wymiguje. Jeśli na jakiejś tracie
mam zapłacić 20 złotych, to zapłacę. Tak, z opłaconych przeze mnie biletów
przewoźnik ma na nowe pojazdy i pokrycie kosztów, prąd, paliwo, kierowca na
pensję, także organizacja tego wszystkiego, to koszt, który jest pokrywany
m.in. z biletów. I nie podoba mi się, jeśli ktoś z moich pieniędzy, które
płacę, robi sobie gównienie w rzeźbie. Podkreślam, piszę to czysto z pozycji
pasażera, który tym może się różni od innych, że powiedzmy, ma o komunikacji
odrobinę większe pojęcie, niż Babcia Stefa, jadąca w niedzielę na bazar, czy
do kościoła.
Oczywiście, jeśli przewoźnik/organizator zapyta mnie, jak ma poprawić swoje
działanie, bym go lepiej ocenił, nie ma sprawy, chętnie pomogę! Mam sporo
czasu, mogę pogadać.
Post by Marsjanin
Post by HF5BS
być może rzeczywiście mylę pojęcia.
Ej no – ja sobie tak trochę pożartowałem z tym. :-)
Ależ ja się nie obraziłem, ani tyci-tyci, spoko! :)) Może kiedyś "poza
anteną", niestety, tylko przy oranżadzie, lub coli opowiem, czemu to w moim
przypadku tak wygląda; pewne skażenie neurologiczne po prostu, może to
wyglądać jak opryskliwość, ale nią nie jest.
--
Ludzie, którzy podniecają się swoim IQ, to frajerzy.
(C) Stephen Hawking
(dostępny tu adres email nie jest zarejestrowany w żadnym serwisie,
i JAKIKOLWIEK mailing BEZWZGLĘDNIE zostanie potraktowany jako spam!)
Marsjanin
2016-06-05 20:42:12 UTC
Permalink
Pamiętam... Lat temu sporo, jechałem jakąś parówą, na dość
długiej trasie, drzwi owszem, otwierały się i zamykały OK, ale
akurat te, przy których stałem miały usterkę, że silnik je
zamykający nie wyłaczał się po zamknięciu i w pojeździe słychać
było charakterystyczne jego wycie, co przypuszczam, raczej nie
przekładało się na coś korzystnego dla mechanizmu i samego silnika w
ogóle...?
Zgrzytów z tego co pamiętam np. przy przytrzaśnięciu pasażera nie
było, a więc napęd na paskach. Pewnie po dniu kursowania pasek się
zużył do końca. No i oczywiście wyłącznik krańcowy do wymiany.
Może to i dobre, jeśli są wymagania, ale, jeśli pryknięcie kilku
pikseli ma zawracać tramwaj do szopy, to zdecydowanie IMO poszło nie
w tę stronę.
Może nie kilku pikseli, takie czasem jadą. Ale awaria systemu czy
jakiegoś całego wyświetlacza już jak najbardziej.

Choć nieraz podjeżdżał tramwaj z pięknym pomarańczowym napisem
STAROŁĘKA, niestety bez numery linii. Pasażerowie zakukujący do środka
w poszukiwaniu „korali” czy innych oznak numeru linii (okresowo na
wyświetlaczach wewnątrz, ostatnio też mamy „korale” z mapą i GPS na
żywo) – widok bezcenny.

– Panie, jaki to pociąg?
– Żółty…
– Ale dokąd?!
– Do połowy… ;)
Dlatego jednak wolałbym, aby motorman miał w pogotowiu gruby czarny
flamaster i kilka kartek, aby chociaż mógł dokończyć półkurs,
dojechać do krańcówki, a pasażerów przejąłby tam następny tram,
ktory w ramach "pogotowia" zajechałby tam "z dyżuru".
Tak źle nie jest – takie usterki przeważnie zgłasza się na końcówkach.
Duch normalności w narodzie pozostał.
Post by Marsjanin
A nie powinien czasem dopłacić za usługę ekspres? ;-)
Owszem, ale tylko wtedy, gdy jest to linia ekspress. Inaczej niech
się przewoźnik/organizator nie zdziwi, jeśli trafi na dobrego papugę
(a są tacy, co jeżdżą komunikacją miejską), który im zrobi z
"bagażnika" jesień średniowiecza, bo np. z niezawinionego przez
siebie powodu musiał dopłacić następny bilet, bo sobie tram/autobus
na światłach dłużej stał(y).
No z dopłacaniem do kursu wykonanego szybciej to oczywiście
żartowałem, ale co do papugi i przekroczenia czasu deklarowanego na
bilecie – lepiej uważaj. Podstawą do wszystkiego jest regulamin
przewozów. I jeśli nie jest sprzeczny z chyba KPC, to jest
obowiązujący, choćby pozornie był absurdalny.

Jakoś przed Euro 2012 w Poznaniu z okazji WIELKICH remontów, wyłączeń
i objazdów (a jeszcze przed wprowadzeniem sławetnej PEKI z elastyczną
taryfą przystankową) zastosowano inny myk: dobrotliwie zrobiono
promocję, gdzie bilet 15-minutowy obowiązywał 25 minut a 40-minutowy
zdaje się godzinę (czy 30-minutowy – 45 minut? Jakoś tak). Bo ludziska
zaczęli się burzyć, że tramwaj jedzie niewiele krócej jakby pieszo iść
i nie chcieli płacić… Ale sądy tego uznawać nie chciały bo nie mogły.
Regulamin mówi o czasie spędzonym w pojeździe.
--
Pozdrawiam,
Marsjanin
HF5BS
2016-06-06 17:23:16 UTC
Permalink
Post by Marsjanin
Pamiętam... Lat temu sporo, jechałem jakąś parówą, na dość
długiej trasie, drzwi owszem, otwierały się i zamykały OK, ale
akurat te, przy których stałem miały usterkę, że silnik je
zamykający nie wyłaczał się po zamknięciu i w pojeździe słychać
było charakterystyczne jego wycie, co przypuszczam, raczej nie
przekładało się na coś korzystnego dla mechanizmu i samego silnika w
ogóle...?
Zgrzytów z tego co pamiętam np. przy przytrzaśnięciu pasażera nie
było, a więc napęd na paskach. Pewnie po dniu kursowania pasek się
zużył do końca. No i oczywiście wyłącznik krańcowy do wymiany.
To nie był zgrzyt, to raczej jęczenie, takie, jak przy zamykaniu, identiko.
Poza tym otwierało i zamykało normalnie, więc raczej tylko wyłacznik...?
Odsłonięta bylła pokrywa i w niej widziałem, że silnik się kręci.
Post by Marsjanin
Może to i dobre, jeśli są wymagania, ale, jeśli pryknięcie kilku
pikseli ma zawracać tramwaj do szopy, to zdecydowanie IMO poszło nie
w tę stronę.
Może nie kilku pikseli, takie czasem jadą. Ale awaria systemu czy
jakiegoś całego wyświetlacza już jak najbardziej.
Trudno, niech już będzie.
Post by Marsjanin
Choć nieraz podjeżdżał tramwaj z pięknym pomarańczowym napisem
STAROŁĘKA, niestety bez numery linii. Pasażerowie zakukujący do środka
w poszukiwaniu „korali” czy innych oznak numeru linii (okresowo na
wyświetlaczach wewnątrz, ostatnio też mamy „korale” z mapą i GPS na
żywo) – widok bezcenny.
– Panie, jaki to pociąg?
– Żółty…
– Ale dokąd?!
– Do połowy… ;)
Nic dziwnego, że tak, albowiem, jak jechały dwa tramwaje, to jeden był
właśnie żółty, a drugi pojechał w prawo! :)
GPSa w tramie na żywo jeszcze nie widziałem, pomijam oczywiście nawigację w
telefonie, czy aucie kolegi.
Post by Marsjanin
No z dopłacaniem do kursu wykonanego szybciej to oczywiście
żartowałem, ale co do papugi i przekroczenia czasu deklarowanego na
Chociaż jeśli rzeczywiście można by było szybciej... to nawet byłbym skłonny
taką dopłatę uczynić.
Post by Marsjanin
bilecie – lepiej uważaj. Podstawą do wszystkiego jest regulamin
Toteż ja nie zamierzam kopać się z koniem, zwłaszcza sam, stąd chcę tego
papugę, żeby był dobry, to raz, i wiedział jak to ugryźć, to dwa.
Post by Marsjanin
przewozów. I jeśli nie jest sprzeczny z chyba KPC, to jest
obowiązujący, choćby pozornie był absurdalny.
Nie byłby to jedyny absurd w polskim prawie.
--
Ludzie, którzy podniecają się swoim IQ, to frajerzy.
(C) Stephen Hawking
(dostępny tu adres email nie jest zarejestrowany w żadnym serwisie,
i JAKIKOLWIEK mailing BEZWZGLĘDNIE zostanie potraktowany jako spam!)


---
Ta wiadomość została sprawdzona na obecność wirusów przez oprogramowanie antywirusowe Avast.
https://www.avast.com/antivirus
Marsjanin
2016-06-09 22:43:49 UTC
Permalink
Post by HF5BS
GPSa w tramie na żywo jeszcze nie widziałem, pomijam oczywiście
nawigację w telefonie, czy aucie kolegi.
Może nakręcę filmik, bo znaleźć na youtube nie mogę.
--
Pozdrawiam,
Marsjanin
HF5BS
2016-06-10 09:30:20 UTC
Permalink
Post by Marsjanin
Post by HF5BS
GPSa w tramie na żywo jeszcze nie widziałem, pomijam oczywiście
nawigację w telefonie, czy aucie kolegi.
Może nakręcę filmik, bo znaleźć na youtube nie mogę.
Fajno, chętnie zobaczę. W Wawie widziałem jedynie tablice LCD z trasą, gdzie
wyszarzany był przejechany już odcinek, ale nosiła ona formę korali, bez
żadnej mapy, GPS-a. Chyba, że GPS wyznaczał jedynie, że dojechał do
przystanku, dla uniknięcia pomyłki, że mu się przystanki ze wskazaniami
rozjechały, co swego czasu było nie takie rzadkie.
--
Ludzie, którzy podniecają się swoim IQ, to frajerzy.
(C) Stephen Hawking
(dostępny tu adres email nie jest zarejestrowany w żadnym serwisie,
i JAKIKOLWIEK mailing BEZWZGLĘDNIE zostanie potraktowany jako spam!)
HF5BS
2016-05-27 02:26:18 UTC
Permalink
U?ytkownik "Marsjanin" <***@marsjanin.tk> napisa? w wiadomo?ci news:***@marsjanin.tk...
...
Post by Marsjanin
Sporo jest filmów ze środka różnych tramwajów, jednak nie wszędzie
dobrze słychać.
Oj tak... Ale tam gdzie słychać, to morda mi się śmiała na dźwięki wyjącej
parówy, czy stodwói, ledwo wytrzymałem, by nie zasnąć - vide godzina, gdy to
piszę :)
To tak, jak na centrali - jak wszystko co do zrobienia było zrobione, to
szedłem tam, gdzie najgłośniej, dziewczyny obiecały, że jakby co, to obudzą.
I dwie godziny w hałasie tak ok. 75 dB lepiej mnie ukołysało, niż normalny
wieczorny sen :)
--
Ludzie, którzy podniecają się swoim IQ, to frajerzy.
(C) Stephen Hawking
(dostępny tu adres email nie jest zarejestrowany w żadnym serwisie,
i JAKIKOLWIEK mailing BEZWZGLĘDNIE zostanie potraktowany jako spam!)
Marsjanin
2016-05-30 22:31:12 UTC
Permalink
Post by HF5BS
I dwie godziny w hałasie tak ok. 75 dB lepiej mnie ukołysało, niż
normalny wieczorny sen :)
Znajomy mojej mamy spał w centrali telefonicznej pomiędzy wybierakami. :)
Ucho przyzwyczaja się do jednostajnego hałasu.
--
Pozdrawiam,
Marsjanin
HF5BS
2016-05-31 09:17:52 UTC
Permalink
Post by Marsjanin
Post by HF5BS
I dwie godziny w hałasie tak ok. 75 dB lepiej mnie ukołysało, niż
normalny wieczorny sen :)
Znajomy mojej mamy spał w centrali telefonicznej pomiędzy wybierakami. :)
Ucho przyzwyczaja się do jednostajnego hałasu.
O to to właśnie! Choć wybieraki trochę w innym miejscu, bo to krzyżowe były,
,ale i tak zdrowo klepało! Jednostajnie kołysało, jak pracujący młyn!
--
Ludzie, którzy podniecają się swoim IQ, to frajerzy.
(C) Stephen Hawking
(dostępny tu adres email nie jest zarejestrowany w żadnym serwisie,
i JAKIKOLWIEK mailing BEZWZGLĘDNIE zostanie potraktowany jako spam!)
Grzexs
2016-05-27 00:07:32 UTC
Permalink
Post by ACMM-033
No, kojarzę temat, tam zdaje mi się był opornik, który był zapięty
między przewód jezdny, gdy tram wjechał na sanki, wykrywany był ten
fakt, a uzależniając od wywołanego zgodnie z prawem Oma spadku napięcia,
ustawiało zwrotnicę... Skoryguj... nie pamiętam, czy sam fakt wjazdu (a
nie prąd/bez prądu, bo to jestem w stanie sobie wyobrazić) był wykrywany
przez te "sanki", choćby po to, by zwrotki nie przełożyło pod składem,
czy to bardziej w okolicy samych szyn... Inaczej znów mógłby się jakiś
tram we własną dupę pocałować.
Były dwa rodzaje zwrotnic przekładanych pantografem. Starszy - jazda "z
prądem" powodowała przestawienie zwrotnicy, bez prądu - pozostawiała w
poprzednim położeniu. Na drucie wisiał wskaźnik (zielone świecące
strzałki) pokazujący aktualne położenie zwrotnicy. Było to przed
wprowadzeniem tramwajów z dwoma pantografami. I nowszy - jazda z prądem
przestawiała w stronę czerwonego kwadratu, a bez prądu - w stronę
białego (były namalowane na tabliczce nad sankami). Te nowsze miały
sanki czterodrutowe (dwa druty dłuższe) i dodatkowe sanki na wyjeździe,
które odblokowywały całe ustrojstwo po przejeździe tramwajów (lekarstwo
na 2 pantografy). Oczywiście wskaźnik położenia zwrotnicy już nie był
potrzebny.

We Wrocławiu tak było.
--
Grzexs
HF5BS
2016-05-27 00:27:50 UTC
Permalink
Post by Grzexs
Były dwa rodzaje zwrotnic przekładanych pantografem. Starszy - jazda "z
prądem" powodowała przestawienie zwrotnicy, bez prądu - pozostawiała w
poprzednim położeniu. Na drucie wisiał wskaźnik (zielone świecące
strzałki) pokazujący aktualne położenie zwrotnicy. Było to przed
wprowadzeniem tramwajów z dwoma pantografami. I nowszy - jazda z prądem
Jak tu wyglądała blokada, aby nie przełożyło pod wagonem? Czy może
statystycznie, że prawdopodobieństwo tego za małe, by sobie zawracać gitarę?
Czy może motorman musiał lipować na strzałkę, czy aby nie zrobiła
przypadkiem nieoczekiwanego "mig"? Bo z opisu wnioskuję, że tu nie było
wykrywania, że tram w ogóle tu wjechał?
Post by Grzexs
przestawiała w stronę czerwonego kwadratu, a bez prądu - w stronę białego
(były namalowane na tabliczce nad sankami). Te nowsze miały sanki
czterodrutowe (dwa druty dłuższe) i dodatkowe sanki na wyjeździe, które
odblokowywały całe ustrojstwo po przejeździe tramwajów (lekarstwo na 2
pantografy). Oczywiście wskaźnik położenia zwrotnicy już nie był
potrzebny.
Tu rozumiem, że wykrywany był już sam fakt wjechania bambaja na rozjazd? Ten
typ wydaje mi się jakiś bardziej ogarnialny, choć może też wymagający
większego wysiłku umysłowego... mimo wszystko wolałbym ten typ właśnie.
Post by Grzexs
We Wrocławiu tak było.
Usiłuję sobie przypomnieć, czy gdzieś jeszcze...?
--
Ludzie, którzy podniecają się swoim IQ, to frajerzy.
(C) Stephen Hawking
Grzexs
2016-05-31 00:25:02 UTC
Permalink
Post by HF5BS
Jak tu wyglądała blokada, aby nie przełożyło pod wagonem? Czy może
statystycznie, że prawdopodobieństwo tego za małe, by sobie zawracać
gitarę? Czy może motorman musiał lipować na strzałkę, czy aby nie
zrobiła przypadkiem nieoczekiwanego "mig"? Bo z opisu wnioskuję, że tu
nie było wykrywania, że tram w ogóle tu wjechał?
Wtedy cudem techniki był 102Na, więc nie było obawy, że będzie drugi
pantograf (13N we Wro nigdy nie było). Strzałki były na tyle daleko od
sanek, że gdy coś nie wyszło, to był czas na zatrzymanie tramwaju i
przełożenie zwrotnicy wajchą. I często się tak zdarzało (pamiętam
rozjazd z Legnickiej w Robotniczą, jeszcze przed wybudowaniem długiego
odcinka torów równoległych w kierunku Pilczyc / Dolmelu) – wykrywanie
stanu „z prądem” było takie sobie; przypominam sobie też, jak zimą
motorman wyłączał grzejniki przed taką zwrotnicą.

Największym niebezpieczeństwem był drugi tramwaj, który mógł przełożyć
rozjazd pod wagonem na nim się znajdującym.
Post by HF5BS
wyjeździe, które odblokowywały całe ustrojstwo po przejeździe
tramwajów (lekarstwo na 2 pantografy). Oczywiście wskaźnik położenia
zwrotnicy już nie był potrzebny.
Tu rozumiem, że wykrywany był już sam fakt wjechania bambaja na rozjazd?
Ten typ wydaje mi się jakiś bardziej ogarnialny, choć może też
wymagający większego wysiłku umysłowego... mimo wszystko wolałbym ten
typ właśnie.
On się pojawił, gdy zaczęto puszczać 2×105N, a nie wpadnięto jeszcze na
dostarczanie kablem prądu do drugiego wagonu (a tak jest we Wro od lat,
chyba od jakiegoś wypadku, kiedy nie dało się łatwo odłączyć wagonu od
prądu i coś tam się stało, ale tego nie pamiętam).
Post by HF5BS
Usiłuję sobie przypomnieć, czy gdzieś jeszcze...?
Tego to nie wiem.
--
Grzexs
HF5BS
2016-05-31 11:56:26 UTC
Permalink
Post by Grzexs
Post by HF5BS
Jak tu wyglądała blokada, aby nie przełożyło pod wagonem? Czy może
statystycznie, że prawdopodobieństwo tego za małe, by sobie zawracać
gitarę? Czy może motorman musiał lipować na strzałkę, czy aby nie
zrobiła przypadkiem nieoczekiwanego "mig"? Bo z opisu wnioskuję, że tu
nie było wykrywania, że tram w ogóle tu wjechał?
Wtedy cudem techniki był 102Na, więc nie było obawy, że będzie drugi
pantograf (13N we Wro nigdy nie było). Strzałki były na tyle daleko od
No fakt, dwuskład stodwójek to rzecz nieczęsto przeze mnie widziana.
Post by Grzexs
sanek, że gdy coś nie wyszło, to był czas na zatrzymanie tramwaju i
przełożenie zwrotnicy wajchą. I często się tak zdarzało (pamiętam rozjazd
z Legnickiej w Robotniczą, jeszcze przed wybudowaniem długiego odcinka
torów równoległych w kierunku Pilczyc / Dolmelu) – wykrywanie stanu „z
prądem” było takie sobie; przypominam sobie też, jak zimą motorman
wyłączał grzejniki przed taką zwrotnicą.
No, a w Pjongjangu (nazwa Phenian nie jest już uznawana za właściwą) po
prostu by opuścili kitę :))
Post by Grzexs
Największym niebezpieczeństwem był drugi tramwaj, który mógł przełożyć
rozjazd pod wagonem na nim się znajdującym.
Ano... i chocby o taki stan mi chodziło, zwłaszcza, gdy ustawi się sznurek
tramów, które skręcają naprzemiennie, to jeżdżenia z prądem i bez prądu
mogło by być tyle, że ześwirować by było można... To już chyba lepiej by
było mieć kogoś do pomocy, aby jakoś filował, czy przypadkiem nie idzie znów
ku temu, że tramwaj by był skłonny pocałować się sam w dupę, albo tego, co
za nium jedzie...
Post by Grzexs
Post by HF5BS
wyjeździe, które odblokowywały całe ustrojstwo po przejeździe
tramwajów (lekarstwo na 2 pantografy). Oczywiście wskaźnik położenia
zwrotnicy już nie był potrzebny.
Tu rozumiem, że wykrywany był już sam fakt wjechania bambaja na rozjazd?
Ten typ wydaje mi się jakiś bardziej ogarnialny, choć może też
wymagający większego wysiłku umysłowego... mimo wszystko wolałbym ten
typ właśnie.
On się pojawił, gdy zaczęto puszczać 2×105N, a nie wpadnięto jeszcze na
dostarczanie kablem prądu do drugiego wagonu (a tak jest we Wro od lat,
chyba od jakiegoś wypadku, kiedy nie dało się łatwo odłączyć wagonu od
prądu i coś tam się stało, ale tego nie pamiętam).
Czyli, jak życie pokazuje, często można spotkać jakiś słaby punkt czegoś...
Post by Grzexs
Post by HF5BS
Usiłuję sobie przypomnieć, czy gdzieś jeszcze...?
Tego to nie wiem.
Powoli sobie posklejam to do kupy z notek historycznych i innych szczegółów,
publikacji, itd... W razie wątpliwości podpytam.
--
Ludzie, którzy podniecają się swoim IQ, to frajerzy.
(C) Stephen Hawking
(dostępny tu adres email nie jest zarejestrowany w żadnym serwisie,
i JAKIKOLWIEK mailing BEZWZGLĘDNIE zostanie potraktowany jako spam!)
Grzexs
2016-05-31 19:14:59 UTC
Permalink
Post by HF5BS
No fakt, dwuskład stodwójek to rzecz nieczęsto przeze mnie widziana.
Były we Wrocławiu, na linii 17. Ale to już dużo, dużo później po
zlikwidowaniu zwrotnic ze strzałkami. Ale wrocławski zwyczajem był kabel
doprowadzający zasilanie do drugiego… hmmm… przegubowca, więc nie
przeszkadzałoby wcale.

Ciekawostką było, że w podwójnych przegubowcach na stałe blokowano
ostatnie drzwi, że niby brak widoczności.
Post by HF5BS
No, a w Pjongjangu (nazwa Phenian nie jest już uznawana za właściwą) po
prostu by opuścili kitę :))
Tam to chyba nie o zwrotnice chodzi. Widziałem ten film i sanek na sieci
chyba nie było.
Post by HF5BS
Ano... i chocby o taki stan mi chodziło, zwłaszcza, gdy ustawi się
sznurek tramów, które skręcają naprzemiennie, to jeżdżenia z prądem i
bez prądu mogło by być tyle, że ześwirować by było można... To już chyba
lepiej by było mieć kogoś do pomocy, aby jakoś filował, czy przypadkiem
nie idzie znów ku temu, że tramwaj by był skłonny pocałować się sam w
dupę, albo tego, co za nium jedzie...
Tego nie rozumiem. Co to znaczy „pocałował się sam w dupę”? A to
„świrowanie” to niby z jakiego powodu?

Był zakaz najeżdżania na sanki dopóki poprzedni tramwaj nie opuści
zwrotnicy i to wystarczało.
Post by HF5BS
Powoli sobie posklejam to do kupy z notek historycznych i innych
szczegółów, publikacji, itd... W razie wątpliwości podpytam.
Zobacz tu: http://pl.wikipedia.org/wiki/Zwrotnica_torowa , ale chyba
wiele więcej się nie dowiesz - to też ja pisałem kiedyś.
--
Grzexs
HF5BS
2016-05-31 20:18:09 UTC
Permalink
Post by Grzexs
Tego nie rozumiem. Co to znaczy „pocałował się sam w dupę”? A to
Chodzi mi o przypadek wytramwajenia, gdzie zatoczyło pierwszym wagonem ze
składu tak, iż za moment pierwszy wagon akurat spotkał się z tyłkiem
drugiego wagonu, uderzając weń własnym przodem.
Post by Grzexs
„świrowanie” to niby z jakiego powodu?
Żeby motorniczemu się w tłumie bimb nie poptaszkowało "ja tu byłam z
pieskiem, czy bez pieska... tfu, to nie reklama...z prądem, czy bez?"
Post by Grzexs
Był zakaz najeżdżania na sanki dopóki poprzedni tramwaj nie opuści
zwrotnicy i to wystarczało.
No, wiadomo. Ale kolejny najedzie, pokićka mu się i pojedzie z prądem,
zamiast na odwrót, przestawi się... Chyba, ze to akurat nie jest problem...
a to wycofuję pytanie.
Post by Grzexs
Post by HF5BS
Powoli sobie posklejam to do kupy z notek historycznych i innych
szczegółów, publikacji, itd... W razie wątpliwości podpytam.
Zobacz tu: http://pl.wikipedia.org/wiki/Zwrotnica_torowa , ale chyba wiele
więcej się nie dowiesz - to też ja pisałem kiedyś.
Spoko, pomalutku, powolutku i poskładam to sobie do kupy. W razie potrzeby,
doraźnie się gdzieś dopytam.
Art w wiki na razie mi wystarczy, jest w nim to, co chciałem wiedzieć, teraz
sobie będę to powoli we łbie składać, przyglądając się "miejscom wrażliwym".
--
Ludzie, którzy podniecają się swoim IQ, to frajerzy.
(C) Stephen Hawking
(dostępny tu adres email nie jest zarejestrowany w żadnym serwisie,
i JAKIKOLWIEK mailing BEZWZGLĘDNIE zostanie potraktowany jako spam!)
jagular
2016-05-20 20:55:58 UTC
Permalink
Post by Marsjanin
Już całkiem poważnie – za jakieś 5 lat może w Poznaniu wpadną na
pomysł sprzedania im całkiem niezłych bryczek po taniości – moderusów
Alfa. Jak na przerobioną stopiątkę, ten tramwaj jest całkiem niezły…
Niestety, choćby producent się nie wiem jak nie zarzekał, że ze
starego wagonu brał tylko belki grzbietowe – to nadal jest stopiątka.
Oni nawet się nie zarzekają, oni po prostu stosują starą zasadę mistrza
Josepha "kłamstwo powtórzone sto razy staje się prawdą". Jest nowy, jest
nowy, jest nowy ... To tak jakby jakaś fabryka samochodów wzięła plany
Poloneza dodała mu kilka pizdryków i zaczęła wciskać kit że to jest
całkiem nowy pojazd. Tyle, ze takiego Poloneza 2016 nikt nie kupi a Bety
i owszem bo się wydaje nie swoje prywatne pieniądze. Zarobki spółeczki
Modertrans są już z kolei jak najbardziej prywatne i tak się wysysa
publiczna kasę do prywatnych kieszeni. Za to tak ok 2050 roku Poznań
będzie żelaznym punktem na mapie wszystkich miłośników tramwajów jako
ostatni w Polsce skansen taboru wysokopodłogowego ...

---
Jagular
Marsjanin
2016-05-23 21:55:41 UTC
Permalink
To tak jakby jakaś fabryka samochodów wzięła plany Poloneza dodała
mu kilka pizdryków i zaczęła wciskać kit że to jest całkiem nowy
pojazd. Tyle, ze takiego Poloneza 2016 nikt nie kupi a Bety i owszem
bo się wydaje nie swoje prywatne pieniądze.
Beta nie jest takim głupim tworem, na jaki wygląda. Od strony pasażera
patrząc, jest lepsza od 105 i oczywiście od Alf. Cena była kluczowa, i
adekwatna do jakości. Nie jest to szczególnie awaryjny tramwaj,
wykorzystuje pozytywne modyfikacje zastosowanych w Polsce w 105-kach,
jak drzwi odskokowe, które po zamknięciu nie mają szpar (gdy tymczasem
zimą w Alfach wiatr hula jak w starych 105), jest kawałek niskiej
podłogi. Zimą jest ciepło. Nie pamiętam, czy latem jest chłodno,
zwrócę uwagę jak tylko dorwę jakąś Betę.

Jako tani tramwaj z niską podłogą (by spełnić założenie, że każdy wóz
może przyjąć samodzielnie poruszającą się osobę na wózku), Bety są
przynajmniej tak samo OK jak Tatry RT6N1, ostatnio zresztą też nieźle
zmoderusowane, tfu, zmodernizowane w Modertransie.

Natomiast całej szopki związanej z powstawaniem Alf w ogóle nie
rozumiem. Na żyletki szły całkiem jeszcze niezłe 105-ki (tylko te
wtedy świeżo po NG chyba zostały do dziś), by „przerobić” je na Alfy.
Zysk dla pasażera żaden, dla MPK wydatek spory, dla Modertransu –
spółki-córki MPK – wielki zysk i tyle w temacie. Można było spokojnie
ten etap pominąć i od razu robić Bety. Tylko widać pieniądze były nie
w tej spółce co trzeba. :(
--
Pozdrawiam,
Marsjanin
ACMM-033
2016-05-23 22:55:35 UTC
Permalink
Zysk dla pasażera żaden, dla MPK wydatek spory, dla Modertransu –
spółki-córki MPK – wielki zysk i tyle w temacie. Można było spokojnie
ten etap pominąć i od razu robić Bety. Tylko widać pieniądze były nie
w tej spółce co trzeba. :(
Musiało skapnąć coś dla Krewnych-i-Znajomych Królika...
--
Wyindywidualizowaliśmy się
z rozentuzjazmowanego tłumu
prestidigitatorów.
Marsjanin
2016-05-24 22:30:30 UTC
Permalink
Post by ACMM-033
Musiało skapnąć coś dla Krewnych-i-Znajomych Królika...
Wiadomo.

Oczywiście, że teoretycznie jest to postawa naganna. Tyle, że ja
jestem realistą i będąc świadom tego, że jako podatnik przepłacam
– jestem w stanie przymknąć oko na drobne wałki i koperty pod
stołem, względnie nepotyzm w państwowych firmach czy zarządach miast.
Niechętnie, ale jestem w stanie. Tylko, że pod jednym, jedynym
warunkiem.

Niech finalny efekt będzie (nawet kilkukrotnie przepłacony) na miarę
oczekiwań, czasów, potrzeb. Tego niestety w ostatnich latach, głównie
u schyłku rządów prezydenta Grobelnego, wielokrotnie zabrakło.

Musi się szwagier najeść? No trudno. Niech się naje. Ale niech
wybuduje coś, co będzie potrzebne i użyteczne. A nie kolejny bubel… Bo
tutaj otwiera się nóż w kieszeni.

Można tylko wspomnieć PCC z przybudówką dworcową (to temat-rzeka)…
Rozkopaną przez już 5 lat Kaponierę… Albo właśnie rzeczone Moderusy
Alfa.
--
Pozdrawiam,
Marsjanin
HF5BS
2016-05-27 01:43:46 UTC
Permalink
Post by Marsjanin
Post by ACMM-033
Musiało skapnąć coś dla Krewnych-i-Znajomych Królika...
Wiadomo.
Oczywiście, że teoretycznie jest to postawa naganna. Tyle, że ja
...Albowiem np. zamiast wybudowania dobrej jednej linii tramwajowej, można
by wybudować DOBRE dwie.
Najgorsze jednak, że czasem ta jedna, ktora jest zamiast dwóch, jest pardon
le mot, zwyczajnie - spierdolona.
Post by Marsjanin
jestem realistą i będąc świadom tego, że jako podatnik przepłacam
– jestem w stanie przymknąć oko na drobne wałki i koperty pod
stołem, względnie nepotyzm w państwowych firmach czy zarządach miast.
Niechętnie, ale jestem w stanie. Tylko, że pod jednym, jedynym
warunkiem.
Niech finalny efekt będzie (nawet kilkukrotnie przepłacony) na miarę
oczekiwań, czasów, potrzeb. Tego niestety w ostatnich latach, głównie
u schyłku rządów prezydenta Grobelnego, wielokrotnie zabrakło.
Heh... nie tylko w Pyrogrodzie. W naszym stołecznym Syrenogrodzie także do
niejednego można by się przywalić. I nadal się prosi, aby pewien pan,
nazywający się jak narośl na liściu dębu, przestał wreszcie chrzanić jedno
za drugim. No chyba, że się zdążył w międzyczasie poprawić, a to ja z
radością przyjmę Syna Marnotrawnego.
Post by Marsjanin
Musi się szwagier najeść? No trudno. Niech się naje. Ale niech
wybuduje coś, co będzie potrzebne i użyteczne. A nie kolejny bubel… Bo
tutaj otwiera się nóż w kieszeni.
To aż mi się Most Toruński w Wa-wie przypomina - z rozjazdami od początku
nieczynnymi, bo jak to w dowcipie:

Zawalił się dom. Na rozprawie zeznają piasek, cegła i cement.
Cegła - jestem niewinna, bo jestem czerwona,
Piasek - ja nie będę sypać,
Cement - a co ja mogę powiedzieć, jak mnie tam nie było?

Ludzie gadali, że cement poszedł na dacze różnych kacyków partyjnych.
Post by Marsjanin
Można tylko wspomnieć PCC z przybudówką dworcową (to temat-rzeka)…
Rozkopaną przez już 5 lat Kaponierę… Albo właśnie rzeczone Moderusy
Alfa.
To nie tylko wielkopolski problem. Warszawski też. Remont chodnika i dojścia
na kładce, robiony był ponad rok. Dokumentowałem go i na życzenie mogę
udostępnić fotografie dokumentujące "postęp".
Celnie to podsumował Wojciech Młynarski: (tu w świetnym wykonaniu mówionym
Edwarda Dziewońskiego)

--
Ludzie, którzy podniecają się swoim IQ, to frajerzy.
(C) Stephen Hawking
(dostępny tu adres email nie jest zarejestrowany w żadnym serwisie,
i JAKIKOLWIEK mailing BEZWZGLĘDNIE zostanie potraktowany jako spam!)
Marsjanin
2016-05-30 22:39:53 UTC
Permalink
Celnie to podsumował Wojciech Młynarski: (tu w świetnym wykonaniu
mówionym Edwarda Dziewońskiego)
Rzeczywiście, znakomite – jak wszystko obu panów zresztą. I niestety
nikt nie wyciągnął wniosków z nauki Młynarskiego… I nie wyciągnie
zapewne. Bo pointa niestety prawdziwa.
--
Pozdrawiam,
Marsjanin
Loading...